Byl piatek ukochany dzien w zyciu kazdego
ucznia , siedzialam na fizyce i wpatrywalam sie w okno , zupelnie
nie sluchalam profesora Cyklopa ( mowilismy tak na nieog bo
mial zeza ). Czekalam tylko na swojego ukochanego i o niczym
innym nie bylam w stanie myslec...
Hm ile mam jeszcze czekac na nia? Godziny
sie mi dluza...Chcialbym juz uslyszec dzwonek i zobaczyc
ja w drzwiach a potem namietnie pocalowac...Kiedy do cholery
skoncza sie te lekcje?!Nieee...Juz dluzej nie wytrzymam
...
Jakiez bylo moje zdziwienie gdy do naszje klasy wszedl Misio
i zapytal czy moze mnie na chwile prosic .Profesor zaprzeczyl
, Misio mowil ze to wazna sprawa , ale on nie ustepowal...Nagle
podszedl do mnie wzial za reke i powiedzial ze zaraz wroce...Belfer
jeszcze cos mowil ale nie slyszelismy go juz gdyz zatrzasnely
sie za nami drzwi...
Narescie byla przy mnie powiedzialem jej ze
juz nie moge... ze musze sie z nia natychmiast kochac...Usmiechnela
sie i bez slowa wziela mnie za reke i zaczela gdzies prowadzic...Bez
slowa prostestu szedlem za nia podziwiajac jej zgrabna pupe
falujaca tuz przede mna...Mniam jest taka ponetna...
Meska ubikacja...Ale sobie miejsce wymyslilam
:)Ledwo tam weszlismy zaczelismy sie calowac a rece Misia
od razu powedrowaly pod moja bluzke...Piescil namietnie
moje cycuszki a sutki stawaly sie twarde i sterczaly...
Nie przestawalismy sie calowac , nasze jezyki namietnie
wirowaly splecione ze soba w goracym tancu...Chcialam zeby
ta chwila trwala wiecznie...
Tak bardzo jej pragne nie moge sie opanowac...sciegnelem
z niej bluzke i staniczek...Te jej piersi sa boskie , uosobienie
doskonalosci...Nie moge oderwac od nich dloni, lize je i
ssam a rece ciagle je masuja , te suteczki tak bosko stercza,
sa takie twarde i nabrzmiale ...mmm...Wsunelem jej reke
pod spodnie probujac wlozyc jej paluszka do cipeczki przez
majtki...Tak...miala juz wilgotno...Mmm... Moj paluszek
szaleje w niej , ubostwiam to uczucie...
Ojej przed momentem jego paluszek we mnie
a teraz ten cudowny jezyczek zatacza kola na moihc udach
, lize moje wargi... , by za moment dotrzec do mojej muszeleczki
... Lize ja , piesci , ssa...Oh odplywam...
Pierwsza fala orgazmu wstrzasnela jej cudownym
cialkiem , wila sie w spazmach objewajacyh ja skurczy ,
glosno jeczala .Jak bosko tak na nia patrzec kiedy jest
jej tak dobrze...
Z nikim nie bedzie mi nigdy tak dobrze jak
z nim... Postanowilam odwdzieczyc sie jakos za to co rpzed
chwila przezylam , odpielam jego rozporek , on juz mocno
sterczal napinajac spodnie...Kiedy odpielam rozporek on
niemalze wyskoczyl z nich , osunelam slipki w dol , jego
penisek tak sie prezyl , byl juz wielki i czerwony , stal
na bacznosc... Wzielam go w dlon , zaczelam przesuwac w
gore i w dol.Skorka zsunela sie z niego a nawierzch wylonil
sie nagi, czerwony i sliski zoladz... Nie moglam dluzej
wytrzymac wzialm go w usta i zaczelam lizac...
Lizala , ssala , mlaskala , ciagnela z calych
sil piescila go tak cudownie , az jeczalemz rozkoszy. Pozwolila
nawet bym spuscil sie jej do ust , oh jest cudowna a ten
orgazm byl niesamowicie silny wstrzasnal mna calym omal
nie upadlem...
Nareszcie wszedl we mnie z calym impetem ,
tak bosko bylo czuc go w sobie .Nasze ciala poruszaly sie
zgodnym tempem , stanowily jednosc...Szeptal wciaz moje
imie i ze mnie kocha , ze jestem cudowna ...Ciekawe cyz
on wie jak mocno ja kocham jego?!...Po raz drugi orgazm
sprawil ze zupelnie odplynelam , on niedlugo po mnie tez
szczytowal drugi raz ...Moje soki mieszaly sie z jego nasieniem
i splywaly po moich nogach...Zchylil sie i zlizywal to zachlannie...
Nagle do ubikacji wszedl jakis matol , z otwarta
geba stal i sie przygladal .Kazalem mu spadac dalej stal
bez ruchu i sie patrzyl ... Rzucilem w jego strone papierosa
i powiedzialem zeby wypie***al , bo go zmasakruje .Drzwi
zamknely sie...
Ciagle namietnie sie calowalismy , wiedzialam
ze zblizala sie przerwa...Na mojej spodnicy zauwazylam plame
od spermy .Podniosl z podlogi moje majtki wytarl nimi nasienie
, wzielam je od niego i zalozylam , musialam wracac na lekcje...
Odprowadzilem ja pod klase , calowalismy sie
a ja sciskanlem jej krocze ...
Cmoknal mnie ostatni raz i powiedzial ze zaczeka
az skoncze lekcje...Tego dnia ...
...nie zapomne nigdy...
Nadeslane przez Fidusie