13.grudzień.1981r.Ta data w średnim pokoleniu
jest wyjątkowa .Stan wojenny . Dla jednych wybawienie od problemów
, dla drugich tragedia narodowa .
Jako młody licealista byłem mocno związany
z demokratycznym ruchem Solidarność . Tego dnia jak zwykle
w niedzielę miałem dużo zajęć związanych z kolportażem prasy
i kilkoma spotkaniami z ludźmi odpowiedzialnymi za materiały
do druku . Wstałem rano , wziąłem kąpiel i już miałem wychodzić
, gdy do pokoju weszła moja mama . Na jej pięknej twarzy
rysowało się przerażenie i strach . Nigdy wcześniej nie
widziałem jej tak załamanej . W tym momencie zauważyłem
, że niespełna czterdziestoletnia kobieta o pięknych i szlachetnych
rysach , wyglądała jak staruszka . Opowiedziała mi co się
stało . Nie mogłem uwierzyć w to co zgotowała nam komunistyczna
władza.Włączyłem telewizor z,którego dobiegały tylko pomruki
dumnych z siebie władców PRL-u.
Mijały kolejne dni stanu wojny z Narodem .
Przyszły Święta Bożego Narodzenia , a po nich Sylwester.
Moi przyjaciele już trochę otrząsnęli się z pierwszego szoku
. Wspólnie postanowiliśmy wyprawić hucznego Sylwestra w
domu na warszawskim Żoliborzu .Jak postanowiliśmy tak też
się stało . O godzinie 20 przybyli pierwsi goście . Po nich
następni i następni tak , że już o 21 była pełna chata .
Wśród zaproszonych gości były dwie dziewczyny z mojej szkoły
. Nigdy bym nie przypuszczał , że one córeczki tatusiów
na wysokich stołkach są również zaangażowane w walkę o Nową
Polskę . Obie były piękne , wypieszczone przez socjalistyczny
dobrobyt . Ja chłopak nieśmiały z raczej niezamożnej rodziny
, nie miałem żadnych szans na choćby zagadnięcie którejś
z nich . Tak mi się wcześniej wydawało .
Minęła godzina na wspólnej zabawie . Atmosfera
z każdym wypitym toastem stawała się coraz bardziej sielska
. Nagle poczułem na swoich plecach czyjś bardzo delikatny
dotyk . Odwróciłem się i ....... stanąłem jak wryty . Przede
mną stały obie szkolne piękności .
- cześć ....... jestem Paulina , a to moja
przyjaciółka Agnieszka . My się chyba znamy ze szkoły .
Z wrażenia stałem z głupią miną , serce kołatało
jak oszalałe , a w pysku zrobiło się sucho .
Nie mogłem z siebie wyksztusić nic sensownego
. Wybełkotałem tylko JJJJJJJaceeeek ! no chyba ze szkoły
. Dziewczyny zaczęły się śmiać , a ja chciałem włożyć głowę
w piasek i udawać , że mnie nie widać . Stałem tak przed
nimi jak dupa wołowa i chyba bym się zapadł , gdyby nie
Agnieszka . Ujęła mnie za rękę i poprowadziła na parkiet
. Tam trochę wróciłem do równowagi i zaczęliśmy w tańcu
rozmawiać . Opowiadała mi o sobie , o rodzinie , zainteresowaniach
, a ja wpatrzony w nią jak w obraz słuchałem . Nie mogłem
uwierzyć , że ona najładniejsza dziewczyna w szkole jest
teraz tu i teraz , taka realna i tańczy ze mną .
Mijały minuty . Towarzystwo podzieliło się
na dyskutantów i zabawowiczów . Z głośników płynęła upojna
muzyka . Nagle podeszła do nas trochę podirytowana Paula
. Nie miała z kim się bawić . Na niekończące się dyskusje
o naprawę Rzeczypospolitej nie miała ochoty . Od Agi dowiedziałem
się , że rozstała się ze swoim chłopakiem i ten Sylwester
miał podziałać na nią kojąco . Postanowiliśmy tańczyć we
troje . Po kwadransie nasza trójka bawiła się na całego
.
Tak dotrwaliśmy do północy .
O dwunastej gospodarze wystrzelili jakiegoś
taniego szampana . Wszyscy składali sobie życzenia . Z kieliszkiem
wypełnionym musującym płynem podszedłem do moich nowych
przyjaciółek . Złożyliśmy sobie życzenia i chciałem pocałować
Agnieszkę w policzek . lecz stało się inaczej. Ona przywarła
do moich ust tak , że nogi ugięły się pode mną . Poczułem
niewyobrażalną rozkosz . Moje zmysły zostały całkowicie
zablokowane . Jedno o czym marzyłem , to zatrzymać czas.
Nasze usta , nasze ciała , nasze zmysły wyrażały chęć przeżycia
czegoś co pozwoli połączyć nas w najwspanialszy jednolity
twór natury . Ująłem drżącą dłoń Agnieszki i pędem pobiegliśmy
na górę do starej nieużywanej części stryszku . Chwyciłem
ją w ramiona tak mocno , że oboje straciliśmy równowagę
. Z hukiem upadliśmy na deski podłogi . Moje ręce jak szalone
rozpinały a właściwie zrywały jej bluzkę . Nagle moim oczom
ukazały się cudowne dojrzałe piersi młodziutkiej dziewczyny
. Zacząłem je pieścić , całować i gryźć wyprężone do granic
bólu wspaniałe sutki . Odpiąłem spódniczkę . Zerwałem majtki
.Cudowne ciało , aksamitna skóra i ten boski trójkącik w
tej chwili stały się moją , tylko moją własnością . Agnieszka
z trudem rozpięła mi spodnie . Mój stojący jak maszt żaglowy
członek wyskoczył gotowy na nowe wyzwanie losu . Przywarłem
ustami do brzuszka mojej ukochanej i ssałem jej wspaniały
pępuszek . Ssałem i lizałem jej piersi i brzuszek , schodząc
coraz to niżej . Nagle moja głowa znalazła się między jej
udami . Poczułem na twarzy ciepło i miękkość jej włosków
. Powoli mój język jakby trochę nieśmiało dotknął jej wilgotnej
szparki . Zacząłem lizać i całować uda , dziurkę , pupę
i plecy . Początkowo ciche jęki , przerodziły się teraz
w spazmatyczny szloch . Poczułem jak dłoń mojej lubej zaciska
się na moim nabrzmiałym , pulsującym członku . Zaczęła szalony
galop . Nagle poczułem ciepło na czubku mego pala . Tak
to były jej usta . Objęły go cudowne wargi mego Anioła.
Zaczęła przesuwać ustami po moim fiucie wbijając go w samo
gardło . Byłem tak podniecony , że natychmiast strzeliłem
. Mój nektar wypełnił jej usta , a ona ssała i połykała
tę boską ambrozję . Nagle usłyszeliśmy cichutkie pojękiwania
dochodzące z mroków strychu . Poszedłem w tym kierunku i
to co zobaczyłem przeszło moje najskrytsze oczekiwania .
W rogu ze spuszczonymi majtkami stała Paulina . Dłonie jej
w dzikim tańcu błądziły po półnagim ciele , a paluszki zagłębiły
się w czeluściach wspaniałej szparki między udami . Jej
Oczy wyrażały błaganie o trochę pieszczoty . Wstyd ustąpił
miejsca podnieceniu . Ja stałem nagi , a ona w błogim grymasie
wykonywała swój taniec . Aga podeszła do nas , chwyciła
rękę Pauli i zaprowadziła do naszego gniazdka miłości .
Uklękła przed nią i zaczęła lizać jej płonącą i ociekającą
od soków szczelinkę . Gestem ręki przywołała mnie do nich
. Widok jaki rozpościerał się przede mną wywołał największą
erekcję o jakiej mogą tylko marzyć nie dopieszczone kobiety.
Teraz oboje pieściliśmy ciało naszej cudownej przyjaciółki
i kochanki . Mój język zagłębił się w ociekającej od soków
i śliny dziurce . Moje dłonie pieściły każdy milimetr jej
targanego skurczami ciała . Kiedy wiłem się wokół szczelinki
Pauli , mój sterczący przyjaciel znowu znalazł się w ustach
Agnieszki . Rozkosz jaka wypełniła moje ciało i umysł ,
była niewyobrażalna . Oto dwie najwspanialsze dziewczyny
w całej galaktyce wybrały właśnie mnie . Niewydarzonego
mola książkowego . Duma wypełniała mi duszę . Szczęście
kipiało ze mnie . Moje palce pracowały nad dziurkami Agi
, a język wykonywał cyrkowe ewolucje na pupie i cipci Pauli
. Nasze ciała splotły się w swoistą figurę geometryczną
, która jak w kalejdoskopie co chwila zmieniała swoje kształty
. Teraz Aga dosiadła mego rumaka rozpoczynając swój galop
jednocześnie zagłębiając język obok mojego w szczelince
naszej kochanki.
Nasze języki wykonywały wspaniały taniec .
Splatały się i w tych pląsach wbijały w pupę i soczystą
cipcię Pauliny . Z kosmosu nasze ciała musiały przypominać
wspaniały , rozkwitający kwiat otoczony cudowną mgiełką
miłości . Czas się zatrzymał . My orbitowaliśmy zmieniając
co chwila pozycje . Teraz mój maszt zagłębił się w gorącej
jaskini Pauli , a język penetrował wnętrze Aguni . Dziewczyny
wiły się pojękując , a ja marzyłem tylko o ich szczęściu
. Nasze ciała i zmysły były targane niesamowitym pędem poznania
tego , co najwspanialsze i nieuchronnie zbliżało się milowymi
krokami . Nagle nasze ciała wygięły się . Mięśnie targnął
skurcz , a z ust wydobył się przeciągły jęk . I przyszło
to na co tak długo czekaliśmy . Poczułem rytmiczne skurcze
na swoim członku . Moją twarz zalała obfitość cudownych
, lepkich dziewczęcych soków . Poczułem się jak biedak obdarowany
najwspanialszymi prezentami . Nasze ruchy z każdą chwilą
stawały się coraz wolniejsze . Nasze zmęczone ciała domagały
się chwili wytchnienia . Nadzy leżeliśmy wtuleni w siebie
. W ciszy jeszcze raz przeżywaliśmy wspaniałe chwile uniesień
. Nasze dłonie delikatnie głaskały spocone ciała . Leciutkie
pocałunki były dopełnieniem przeżytych chwil .
Rączki moich cudownych kochanek błądziły po
moim torsie , brzuchu zmierzając w kierunku ciągle stojącego
i nienasyconego przyjaciela . Objęły go malutkimi dłońmi
i powoli , jakby nieśmiało rozpoczęły rytmiczny masaż .
Moje ciało znów domagało się pieszczot . Poczułem ciepły
uścisk na swoim członku . To wspaniałe usta Pauli doprowadzały
mego fiuta do szaleństwa . Jej głowa rytmicznie falowała
, a rączka Aguni pieściła moje kuleczki i masowała mój sterczący
pal. Potem nastąpiła zamiana . Usta Agi zacisnęły się na
członku , a ręka Pauli ............ Moje dłonie pieściły
wypięte w moim kierunku ich czarowne , gładkie , młodziutkie
tyłeczki . Palce penetrowały ich dziureczki . I nagle niepohamowana
fala rozkoszy targnęła moim ciałem . Wygiąłem się w pałąk.
Strzeliłem . Gorąca jak lawa wulkaniczna sperma
wypełniła usteczka Pauliny . Moja armatka strzelała , wyrzucając
coraz to nowe porcje pocisków . Moje dziewczyny były zachwycone
. Lizały moją pałkę , mój brzuch i pępek . Śmiały się zlizując
śmietankę z mego fiutka i ciała . Liżąc , ich języczki spotykały
się przy każdej kałuży , obdarowując się wzajemnie moim
nasieniem .
A ja leżałem dumny w cudownie błogim nastroju
. Leżeliśmy tak przez jakiś czas . Wtuleni , wyciszeni ,
nadzy . Nagle Paula spojrzała na zegarek . Było pół do czwartej
. Ubraliśmy się i zeszliśmy do reszty towarzystwa . To co
ukazało się naszym oczom przeszło najśmielsze oczekiwania
. Na podłodze było kłębowisko ludzkich ciał ........ Wszyscy
spali .
Wyszliśmy cicho zamykając za sobą drzwi .
Szliśmy wtuleni przez warszawski Żoliborz
mijając gęsto rozstawione wojskowe koksowniki .
Tak minęła najcudowniejsza noc i Sylwester
w moim życiu .
Od tej czarownej pory zostaliśmy największymi
przyjaciółmi . Nie było wolnej chwili bez naszej trójki
.
Sześć lat później moja Agnieszka zachorowała
. Lekarze wykryli u niej raka . Moja rozpacz nie miała granic
. Codziennie po zajęciach na uczelni biegłem do szpitala
. Do mojej Aguni .
Ona powolutku stygła .
W nocy 27.lipca .1987r skonała na moich rękach
.
Leży dzisiaj cichutko ma warszawskim Wawrzyszewie
, a ja i moja żona Paulina odwiedzamy ją opowiadając o naszym
szczęściu .
Mamy dwie magiczne daty .
Wspaniały Sylwester 81 r 27.lipiec 87 r ...............
W te dni siadamy z Paulinką do uroczystej kolacji i wspominamy
Naszą Cudowną Agnieszkę .
Wierzymy , że ona jest z nami . Oboje w chwilach
uniesienia czujemy jej obecność .
Nasza córka czasami pyta o tę panią na wspólnej
fotografi . A my tylko się uśmiechamy i przytulamy nasze
dziecko do piersi .
Ma na imię .................AGNIESZKA .
Wszystkie imiona i sytuacje w tym opowiadaniu
są prawdziwe .
Opowiadanie dedykuję Mojej cudownej Żonie
Paulinie i naszej Ukochanej przyjaciółce Agnieszce .
Odważyłem się opublikować to wspomnienie na
prośbę mojej żony . Niech wszyscy dowiedzą się czym jest
prawdziwa potęga miłości .
Jacek
Jgr@poczta.onet.pl