Był sierpniowy dzień, kiedy otrzymałam list od Janusza,
z którym byłam na naradzie w czerwcu, wyjaśniając, że przesyła
mi otrzymany list od jednego z młodych ludzi, który był
obecny podczas naszych tańców. Jakby po fakcie okazało się,
że jeden z tych młodych ludzi dotarł, poprzez recepcje hotelu,
do adresu Janusza, następnie przez biuro usług telefonicznych
ustalił numer telefonu i zadzwonił, pytając, czy może napisać
list. Janusz zdziwił się tą propozycją, ale wyraził zgodę
i właśnie ten otrzymany list przesłał do mnie.
Z listu tego wynikało, że czworo młodych ludzi, którzy włączali
się w nasze tańce teraz zapraszają nas ponownie do tego
Pałacu, abyśmy dalej kontynuowali naukę tańca. Zadzwoniłam
do Janusza, pytając co on na to, on stwierdził, że nie widzi
problemu, poza jednym, termin. Po analizie naszych spraw
i wyjazdów zawodowych okazało się, że możemy pojechać do
tych ludzi dopiero w trzeci weekend września. Taki termin
został zaproponowany i przyjęty.
Długo nie mogłam doczekać się umówionego wrześniowego piątku,
zarówno z racji spotkania z Januszem, jak i spotkania z
młodymi ludźmi. Była prawie siódma, gdy dojechałam na miejsce,
na parkingu stał już samochód Janusza, weszłam do recepcji,
a Pan rozpoznając mnie, poinformował, że mam iść do tego
samego pokoju, gdzie kiedyś byłam. Bardzo się ucieszyłam,
ale w tym miejscu mała dygresja. Te osoby, które muszą dużo
podróżować doskonale wiedzą, co to znaczy nie być w danym
miejscu obcym, jak wiele to znaczy, kiedy wchodząc do takiego
czy innego miejsca personel wita cię, jak starego znajomego.
Toteż ucieszona poszłam do pokoju, a tam na stole piękny
bukiet róż i chłodzący się szampan. Rzuciłam torbę i zwarliśmy
się w uścisku powitania. Trwał on chwilę, podczas której
spadały z nas poszczególne części garderoby, a gdy byliśmy
już nadzy i chciałam już wskoczyć do łóżka, Janusz powiedział
- jeszcze szampan. Otworzył, nalał do kieliszków i wzniósł
toast - za nasze spotkanie i za naukę tańca.
Nie kryję, że zachłannie wypiłam cały kieliszek, po którym
już leżeliśmy na łóżku, usta nasze mocno do siebie przywarły
a ręce szukały tych wspaniałych miejsc namiętności. Nie
musiały długo szukać i kładąc się równo na wznak dałam mu
znać, że już go chcę. Podnosząc się, kurtuazyjnie pocałował,
a właściwie lekko przygryzł sterczące Brodawki, po czym
wszedł we mnie. Oczekiwanie i stopień podniecenia spowodowały,
że czułam go doskonale, każde jego pchnięcie było jakby
wejściem na następny stopień drabiny, coraz wyżej i wyżej
i przyszedł moment osiągnięcia celu. Strzelił we mnie, a
ja cała drżałam w ekstazie orgazmu.
Chwilę ochłonęliśmy i musieliśmy się zbierać, bo przecież
byliśmy umówieni na godzinę 21-szą. Ja założyłam czarną
jedwabną sukienkę, z gołymi ramionami, na bardzo cienkich
ramiączkach, z wszytymi miseczkami, mocno opiętą w biuście
i talii, z dużym dekoltem w karo, z tyłu dochodzącym do
linii łopatek, odciętą w pasie, z marszczoną długą kloszową
spódnicą. Pod spód założyłam mocno wycięte czarne figi.
Celowo nie założyłam halki, aby był efekt przeźroczystości
spódnicy. Na to założyłem cienki jedwabny szal. Janusz założył
kompletny ciemno granatowy garnitur z kamizelką, lśniąco
białą koszulę i elegancką niebieską dużą muszką.
Tak ubrani zeszliśmy do sali. Zapraszający nas goście siedzieli
przy odrębnym stoliku, rezerwując dla nas miejsca. Gdy nas
spostrzegli, wstali i widać było ich twarzach radość ze
spotkania, a jeden z Panów wręczył mi również bukiet pięknych
róż, będę miała co wieźć do domu. Młodzi ludzie starali
się dorównać nam ubiorami, Panie były w sukienkach, Panowie
w garniturach. Dokonaliśmy prezentacji, przedstawiając się,
okazało się, że nasi znajomi są studentami trzeciego i czwartego
roku tutejszej uczelni - Monika, Małgorzata, Marek i Andrzej.
Zasiedliśmy do kolacji, Marek kieliszkiem szampana wzniósł
toast za wspólną zabawę i zaczęła grać muzyka.
Umówiliśmy się, że pierwszy taniec zatańczymy my, oni nas
będą obserwowali, w następnych będziemy się wymieniać parami
Dobrze, że zrobiliśmy taką umowę, bo po pierwszych tańcach
już ani jednego nie zatańczyłam z Januszem, wszystkie z
Markiem lub Andrzejem, Janusz również przemiennie, to z
Moniką, to z Małgorzatą.
Okazało się, że ta nauka tańca nie była taka trudna i już
przed północą, zarówno Panie jak i Panowie zupełnie dobrze
sobie radzili. Im dłużej trwała zabawa, tym lepiej nam szło.
Oczywiście, zdecydowanie prościej było z tangiem niż walcem,
szczególnie kręconym w lewo, ale zabawa była bardzo przyjemna
i nie bardzo wiadomo kiedy zrobiła się godzina druga. Ja
na to nie zwróciłam uwagi, ale młodzi ludzie uznali, że
jak na początek to wystarczy, teraz trzeba odpocząć, proponując
jednocześnie powtórkę następnego dnia. Oboje z Januszem
uznaliśmy tę propozycję za rozsądną i zaczęliśmy iść do
pokoju. Idąc na górę, w pewnym momencie młodzi ludzie zaproponowali,
abyśmy, już w luźnych strojach zeszli do nich na małą lampkę
koniaku. Ja , jak to ja, zanim pomyślę, powiem, więc zapytałam
- czy można w piżamach. Marek stwierdził, że nie widzi przeszkód
i na tym się rozstaliśmy. Weszliśmy do pokoju, ja spojrzałam
na Janusza, on na mnie i spytałam - czy w sprzyjających
okolicznościach idziemy na całość. Janusz stwierdził, czemu
nie. Rozebraliśmy się, szybki natrysk i gotowi. Ja założyłam
krótką, jedwabną, mocno prześwitującą koszulkę, Janusz dwuczęściową
piżamę - szorty i bluzkę i tak wystrojeni zeszliśmy do umówionego
pokoju
Był to bardzo elegancki apartament, w kącie płonący kominek,
po przeciwnej stronie dwie duże sypialnie. Na meblach rozstawione
były płonące świece. Andrzej podszedł z tacą niosąc napełnione
kieliszki koniaku, podał nam, podał pozostałym gościom i
dziękując za udany wieczór zaproponował podziękowanie nam
w szczególny osobisty sposób. Tutaj znowu moja wada - zanim
pomyślę - powiem, więc spytałam, jak by to miało wyglądać.
Zanim otrzymałam odpowiedź Marek i Andrzej już stali przy
mnie, Janusza obstąpiły dziewczyny.
Owszem, podczas tańców kokietowałam chłopaków, tuląc się
do ich twarzy, czy głaszcząc ich za uszami, ale nie przypuszczałam
aż tak mocno to na nich podziała. Panowie wskazali mi jedną
sypialnię, a Panie Januszowi drugą sypialnię, myśmy spojrzeli
po sobie, parsknęliśmy śmiechem i popijając następny łyk
koniaku, ruszyliśmy we wskazanych kierunkach. Co dziewczyny
robiły z Januszem, mogę się tylko domyślać. Panowie delikatnie
prowadząc mnie w kierunku swojej sypialni już trzymali swoje
dłonie na mojej Pupie. Gdy tylko weszliśmy, obróciłam się
twarzą do nich, chwyciłam koszulkę, jednym ruchem zdjęłam
ją przez głowę i patrząc im prosto w oczy zapytałam - co
dalej ? Patrząc, że są trochę zdziwieni zrobiłam krok do
tyłu i położyłam się na łóżku. Trochę się ośmielili, ułożyli
się obok mnie a ręce ich zaczęły zwiedzanie mojego ciała.
Czując narastające podniecenie prawą ręką zaczęłam lekko
spychać Andrzeja w dół, lewą zaś zaczęłam podciągać pałeczkę
Marka ku górze.
Obaj zorientowali się, o co chodzi i po chwili Andrzej już
buszował językiem w Cipce, a Marek był na tyle wysoko, że
lekko przekręcona mogłam wziąć jego pałkę w usta. Tym sposobem
czułam obu jednocześnie. Byli to młodzi ludzie, więc nie
wystawiając ich na zbyt długie czekanie, przerwałam na moment
te pieszczoty, ułożyłam Marka równo przed sobą, aby móc
dalej pieścić ustami jego pałkę, a samo położyłam się na
brzuchu, ramiona miałam na wysokości bioder Marka, a Andrzej
już moje podciągał do góry, sama mu w tym pomogłam, rozsuwając
nogi. Wyczekałam moment, kiedy wszedł we mnie, wówczas ja
pochłonęłam w całości pałkę Marka i zaczęła się wspaniała
jazda. Co Andrzej pchnął mnie, wbijając się coraz mocniej,
to Marek mu odpowiadał, wyrzucając swoje biodra w górę,
tym sposobem jego pałka wpadała głębiej w moje usta. Aż
przyszedł moment spełnienia, czując narastające podniecenie
Andrzeja lekko zacisnęłam zęby na pałce Marka i obaj strzelili
jednocześnie, wydając z siebie krzyk zadowolenia. Odczekując
stosowną chwilę zostawiłam obu Panów i poszłam się umyć,
a następnie ponownie wróciłam do łóżka, w momencie, kiedy
oni poszli do toalety.
Wrócili, niosąc napełnione kieliszki koniaku, symbolicznie
się stuknęliśmy, po czym opuściłam ręce w dół, chwytając
zmęczone pałeczki oby Panów. Spojrzeli, a ja, jakby nie
widząc ich spojrzeń, zaczęłam klękać, aż przyszedł moment,
kiedy obie pałeczki były na wysokości moich ust, więc zaczęłam
je pieścić ustami. To jedną, to drugą, aż po mału zaczęły
"nabierać życia", wówczas położyłam płasko Marka,
usiadłam na nim i podtrzymując rosnącą już pałkę wsadziłam
w Cipkę. Gdy już miałam ja mocno w sobie i czułam, że znowu
rośnie, lekko wyprostowałam się, aby móc obrócić się w kierunku
pałki Marka i wziąć ja w usta. Mając mocno ją w ustach zaczął
się pewnego rodzaju pionowy ping pong. Co Marek uniesie
mnie na swoich biodrach, to Andrzej dociskał mnie w dół,
wsuwając swoja pałkę coraz głębiej. Marka pałka wpychała
się od dołu, Andrzeja pałka wpychała się od góry aż po pewnym
czasie czułam ją już gdzieś bardzo głęboko. Ręce Marka obejmowały
moje biodra, moje ręce obejmowały biodra Andrzeja, a jego
ręce przytrzymywały moją głowę. W tym pełnym zespoleniu
dojechaliśmy do końca i znowu poczułam dwa strzały, od dołu
i od góry. Andrzej strzelając w moje usta lekko wysunął
się, tym sposobem byłam w stanie wydać z siebie jęk radości
i zadowolenia. Wychodząc z łazienki zobaczyłam wychodzącego
z drugiej sypialni roześmianego Janusza, oraz roześmiane
i zadowolone dziewczyny. Janusz był już ubrany w szorty
i trzymał w ręku bluzkę od swojej piżamy. Ja niewiele myśląc
założyłam ją na siebie i tak ubrani, biorąc po drodze kieliszki
koniaku, poszliśmy do swojego pokoju. Po wejściu stuknęliśmy
się nimi, a ja stwierdziłam - a nie mówiłam, że idziemy
na całość. Uśmiechnęliśmy się i wtuleni w siebie usnęliśmy.
Była prawie 10-ta, jak się obudziliśmy, Janusz zadzwonił
po śniadanie, a ja spojrzałam, że na stoliku stoją nasze
nie dopite kieliszki z koniakiem, więc po nie sięgnęłam
i wznosząc toast - za pomyślność dzisiejszego dnia, wypiliśmy
je do dna. Po chwili przyszedł kelner przynosząc nam śniadanie,
a widząc nas jeszcze mocno w pościeli, jakby mimo chodem
stwierdził, że w piwnicy jest bardzo ładna sauna i jeżeli
sobie życzymy, to możemy skorzystać. Podziękowaliśmy za
śniadanie i informację i wzięliśmy się do śniadania. Ale
o dziwo, jakoś szybko je zjedliśmy, ja jakoś od niechcenia
przeciągnęłam się w łóżku i widząc to Janusz spytał, czy
może nie warto by było trochę odświeżyć się po tej nocy
w saunie, tym bardziej, że byliśmy, można powiedzieć, po
wstępnej toalecie.
Popatrzyłam na zegarek, prawdę powiedziawszy mieliśmy cały
dzień do dyspozycji, więc właściwie czemu nie mieliśmy sobie
trochę odpocząć. Janusz zadzwonił, na którą mogli byśmy
mieć te saunę, okazało się, że za jakieś piętnaście minut
będzie wolna, bo poprzednicy już skończyli i pani kończy
sprzątać. Więc dopiliśmy śniadaniowy soczek, ubraliśmy się
w szlafroki i zeszliśmy do wskazanego miejsca. Było to dosyć
duże pomieszczenie, w dwóch przeciwległych kątach stały
piece, z na boki, z jednej i drugiej strony rozchodziły
się dosyć szerokie podesty, pierwszy na wysokości kolan,
drugi o około pół metra wyżej. Nie sądzę, aby to był przypadek,
ale w saunie już byli nasi znajomi.
Uśmiechnęliśmy się do siebie, po czym ja z Januszem usiadłam
na dolnym podeście, opierając ramiona o wyższy. Minęła dobra
chwila, zaczęliśmy się pocić, Janusz rozcierał mnie, ja
jego, aż w pewnym momencie poszliśmy pod prysznic, zmyć
ten pierwszy bród i ochłodzić się. Wróciliśmy praktycznie
na to samo miejsce, ja położyłam się na ławce w jedną stronę,
Janusz w drugą i tak chwile leżeliśmy. Nie zwróciliśmy uwagi,
że szanowna nasza młodzież wymienia miedzy sobą jakieś porozumiewawcze
znaki. Ja już byłam mokra, ale nie chciało mi się ruszyć,
za to wychodziła Monika i jakby od niechcenia powiedziała
do mnie - chodź. Wstałam, a ona poprowadziła mnie pod prysznic.
Była młodą, dobrze zbudowaną dziewczyną, stanęła naprzeciwko
mnie i patrząc na moje Piersi spytała, czy może je dotknąć.
Odpowiedziałam, że tak i po chwili jej ręce pieściły moje
Piersi. Wykonując odpowiednie ruchy spowodowała, że za moment
moje Brodawki już były bardzo wydatne. To jest trochę dziwne,
bo w stosunku do całości Piersi Brodawki w stanie podniecenia
są wyjątkowo duże, mocno sterczące. Minęła jakaś chwila,
z sauny wyszli chłopcy mówiąc, że Małgosia już zajęła się
Januszem i weszli pod ten sam prysznic, stając za naszymi
plecami. Ale nam już zaczynało być chłodno, Monika wyszła
pierwsza, chwyciła duży ręcznik i rozłożyła go na podłodze,
po czym trzymając mnie wymownie za rękę wskazała, abym na
nim usiadła, usiadła obok, za moimi plecami pojawił się
Marek, pociągając je do tyłu.
Tym sposobem leżałam równo na podłodze, Marek podłożył mi
pod głowę złożony ręcznik klęcząc przy mnie, jego pałka
znalazła się na wysokości moich ust. Natomiast Monika zwinnie
się obróciła, zwinęła szybko leżący najbliżej ręcznik, podłożyła
mi pod biodra
i delikatnie, aczkolwiek stanowczo rozsunęła moje nogi,
ja rozumiejąc jej gest, lekko je podkurczyłam, po czym ona
zanurzyła swoją twarz w tej czeluści i po chwili poczułam
jej języczek urzędujący w mojej Cipce. Natomiast Andrzej,
odczekawszy moment, kiedy Monika "przylepi" się
do mojej Cipki, podciągnął jej biodra i wszedł w nią od
tyłu. Takim "tramwajem" to ja jeszcze nie jechałam,
w ustach miałam pałkę Marka, w Cipce buszowała Monika, a
w jej Cipkę wbijał się Andrzej. Było to niesamowite wrażenie,
gdy Andrzej pchnął Monikę, ta wbijała się w moją Cipkę,
powodując jednocześnie, że przesuwałam się do przodu, ale
tam czekała na mnie pałka Marka, który za moment odbijał
w druga stronę, starając się wejść w moje usta jak najgłębiej,
ja prężąc się stawiałam opór Monice, a Monika stawiała opór
Andrzejowi.
Jak długo to trwało nie mam pojęcia, ale ja osiągnęłam niesamowity
poziom podniecenia. Pierwszy skończył Andrzej wbijając się
ze wszystkim Monice, po chwili czuję, jak pęcznieje Pałka
Marka i za moment strzela w kierunku moich piersi strumieniem
spermy. To już spowodowało pełny odlot, ale jeszcze Monika
buszowała w mojej Cipce, przypinając się teraz do Łechtaczki.
Tego już nie wytrzymałam, rzucając się w drgawkach namiętności
osiągnęłam pełny orgazm. Okazało się, że nasza wizyta w
saunie została uprzedzona i towarzystwo się odpowiednio
przygotowało, przynosząc schłodzonego szampana i kilka butelek
napoi. Wypiliśmy za wspólne pieszczoty i już "grzecznie"
odbyliśmy następne wejście do sauny, następnie mycie, wycieranie
i wyjście do pokoi. Przyszliśmy i nie wiem kiedy, wtuleni
w siebie zasnęliśmy.
Ja obudziłam się pierwsza, widząc mnie krzątającą się, stwierdził,
że nie ma ochoty jeszcze wstawać i odwróciwszy się na drugi
bok zaczął spać dalej. No to ja postanowiłam iść do naszych
znajomych odnieść kieliszki po koniaku, ale przede wszystkim
poszukać swojej koszulki nocnej, którą zostawiłam, wychodząc
w nocy w Janusza bluzce. Zapukałam do drzwi i usłyszawszy
zaproszenie, weszłam.
Okazało się, że chłopcy są sami, bo dziewczyny pojechały
do miasta, coś załatwić. Mając taką okazję, postanowiłam
ja wykorzystać. Poprosiłam, aby wyszli z łóżek, i w tym
momencie stwierdziłam, że są nago, bo ubranie leżało gdzieś
na bokach. Stałam na środku pokoju
i kiwałam palcem, aby do mnie podeszli, a gdy tylko byli
w zasięgu moich rąk, chwyciłam ich pałki i zaczęłam lekko
masować. Po chwili poczułam, jak pęcznieją, ale tym razem
chciałam ich mieć bardzo mocnych. Aż przyszedł taki moment,
że ich pałki stały bardzo mocno na baczność. Stojąc tak
na środku pokoju, kazałam im się nie ruszać, a sama poszłam
na moment do łazienki. Wzięłam duży ręcznik, pierwszym napotkanym
kremem posmarowałam sobie dokładnie krocze, w szczególnie
Pupcię i pozostawiając sobie resztkę na ręku wyszłam do
nich. Kazałam Andrzejowi rozłożyć ręcznik na stole, następnie
kazałam mu na nim usiąść, ale tylko na krawędzi, rozsunęłam
jego nogi a stojącą pałkę lekko posmarowałam, co wzbudziło
jego zdziwienie. Następnie przysunęłam bokiem krzesełko,
weszłam na nie i odwróciwszy się tyłem do Andrzeja przez
głowę powiedziałam mu, że ma prosto trzymać pałkę i celował
w Pupę, sama zaś ostrożnie zaczęłam na nią się opuszczać.
Młodzi chłopcy, bo młodzi, ale ich pałki nie do pogardzenia,
szczególnie, kiedy jedna wbijała się w moja Pupę. Czułam
ja bardzo dobrze, wypełniła mnie w całości. Gdy poczułam,
że już całkiem weszłam dałam Markowi znać, że ma chwycić
moje nogi, odsunąć krzesełko, a samemu, wykorzystując powstałe
miejsce, zbliżyć się do mnie i wejść w moją Cipkę. Popatrzył
na mnie i trochę speszony stwierdził - ja pierwszy raz w
takiej pozycji. Uśmiechnęłam się, ręką pomogłam mu się usadowić
w gniazdku, ale gdy już je poczuł, wiedział, co ma robić.
Ja też to poczułam, kiedy wpychał się we mnie, a gdy już
wszedł i nabrali przemiennego rytmu całą trójką odpłynęliśmy
w pełnym stanie uniesienia. Wysunął się ze mnie, ja zeszłam
z Andrzeja i obaj dziękując mi stwierdzili, że nie spodziewali
się, aby w programie nauki tańca były takie pozycje. Dałam
im po buziaku
i wróciłam do pokoju. Janusz jeszcze spał, ale uznałam,
że już czas się budzić, więc delikatnie zsunęłam pościel,
on odruchowo położył się na wznak, dając mi tym samym możliwość
dobrania się do jego pałki. Gdy już poczuł, że jest w moich
ustach, lekko podtrzymując moja głowę włączył się do pieszczot,
a gdy już jego pałka zrobiła się odpowiednio sztywna, weszłam
na niego, zajmując pozycje na jeźdźca. Już w tym momencie
się wybudził, chwycił mnie mocno za biodra i prężąc swoje
doprowadził nas do stanu maksymalnego podniecenia i orgazmu.
Znowu toaleta, ale tym razem grzeczna, bo oboje zgłodnieliśmy
i postanowiliśmy iść coś zjeść. O dziwo, obiad wszedł nam
bez problemów, a po obiedzie zarządziłam sjestę, bo od 20-tej
znowu tańce w umówionym towarzystwie.
Równo o 20-tej zeszliśmy do sali, a tam niespodzianka.
Okazało się, że nasze towarzystwo podwoiło się. Ten wyjazd
dziewczyn do miasta, to było pochwalenie się tymi tańcami
i zaproszenie większej grupy znajomych. Przybyli nowi znajomi,
którzy nie chcieli wierzyć, że można się bawić przez cały
wieczór przy tego rodzaju muzyce i wręcz przyszli przekonać
się. No i przekonali się, jak zabrzmiała muzyka i kiedy
nasze trzy pary wystartowały na parkiet. Można było zauważyć
na ich twarzach zdziwienie i zainteresowanie. Postanowiliśmy
pomóc naszym młodym przyjaciołom i zarządziliśmy "odbijanego".
Na początku nie bardzo wiedzieli, o co chodzi, ale już za
chwilę wszystko się wyjaśniło. Ja porwałam się na bardzo
wysokiego chłopaka, ale okazało się, że ma on poczucie rytmy
i po chwili już fruwaliśmy w obrotach walca. To samo było
z innymi. Okazało się, że muzyka tamtych lat też może być
interesująca i można się przy niej pięknie bawić. Widząc
te rozbawione twarze trochę po północy wymknęliśmy się z
sali, wróciliśmy do naszego pokoju i ponownie zatopiliśmy
się w naszych pieszczotach.
Tym razem prym wiódł Janusz, mocno podniecając mnie pieszcząc
ustami moją Cipkę, a gdy już płynęły ze mnie strumieniem
soki namiętności, wszedł we mnie, a ja czułam go doskonale.
Jego powolne, systematyczne, ale jednak mocne ruchy powodowały
taki odlot, jakich mało. Przyszedł moment, kiedy krzyczałam
i jęczałam, aż poczułam w sobie jego strzał osiągając niezapomniany
orgazm. Taki stan upojenia tańcem i zadowolenia emocjonalnego
spowodował, że sen przyszedł szybko.
Rano obudziliśmy się i patrząc na siebie, wiedzieliśmy,
że już siebie chcemy. Tym razem położyłam się na brzuchu,
a Janusz wszedł we mnie, w jednej strony robiąc to bardzo
delikatnie, z drugiej strony jednak bardzo stanowczo, co
dawało niesamowite czucie narastającego podniecenia, aż
do momentu pełnej ekstazy. Po takim powitaniu zjedliśmy
śniadanie, spakowaliśmy się i rozjechaliśmy do swoich domów.
Rozstając się, Janusz spytał, czy może liczyć na następne
tańce ze mną. Odpowiedziałam, że oczywiście. Niestety, minęło
dziewięć miesięcy, zanim mogliśmy się spotkać. Ale gdy przyszedł
czerwiec tego roku żadne z nas nie miało wątpliwości, że
musimy się spotkać.
No i właśnie takie spotkanie niedawno miało miejsce, tak,
jak napisałam, klasyczna "pościelówa", ale z tańcami.
Tym opowiadaniem znalazłam się ze swoimi wypowiedziami w
czasie teraźniejszym, jednocześnie kończę pewien etap prezentowanych
przeze mnie opowiadań.
Pomiędzy opowiadaniem "Lekcja seksu" a tym opowiadaniem
jest przestrzeń trzynastu lat, podczas których miałam różne
"spotkania", niektóre z nich są już opisane, jak
chociażby "Masażyści", czy urlop i jeden z weekendów
na wsi. Jeżeli znajdę czas, może opiszę jeszcze kilka innych
"spotkań" z minionego okresu czasu, może również
będę opisywała następne, nie dlatego, że się chcę chwalić,
ale dlatego, że sprawi mi to przyjemność. .
Jednocześnie, kończąc to opowiadanie ponownie chce wrócić
do swojego zastrzeżenia, że opowiadania te są mojego autorstwa.
Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie
przypadkowa i niezamierzona. Opowiadania moje są relacjami
moich osobistych doznań, i są prawdziwe. Ja nie kłamię,
bo może to kogoś zdziwi, ale jestem zbyt leniwa, aby kłamać.
Kłamiąc, trzeba już później pamiętać, gdzie, co i kiedy
się do kogo powiedziało. A po co ja mam sobie obciążać takimi
głupotami głowę. Nie kłamiąc zawsze, w każdych okolicznościach
powtórzę to samo, co powiedziałam wcześniej, bo innej wersji
nie ma.
I zapewniam Was, że ta zasada naprawdę ułatwia życie !!!
Wrzesień 2003r, Baśka, baska@poczta.onet.pl