Jak co roku w końcu listopada i na początku grudnia jest
kilka znaczących dla mnie dat. 30 listopada, imieniny mojego
przyjaciela Andrzeja, 4 grudnia moje imieniny i 8 grudnia
Mikołaja
i Mikołajki. Z okazji imienin Andrzeja ja zadzwoniłam do
niego z życzeniami imieninowymi, 4 grudnia on zadzwoniła
do mnie i składając mi życzenia zaproponował spotkanie imieninowo
- Mikołajkowe. Z Andrzejem widujemy się okazjonalnie, ale
spotkania nasze do tej pory były wyjątkowo udane. Spędzaliśmy
większość czasu w "łóżku" na wspaniałych pieszczotach,
to też, gdy zaproponował spotkanie bardzo się z tej propozycji
ucieszyłam.
W tym roku moje imieniny przypadały w sobotę, Mikołaja przypadało
w poniedziałek, więc umówiliśmy się na spotkanie w piątkowy
wieczór. Andrzej przyjechał jak zwykle z bukietem pięknych
pąsowych róż, dużym kompletem kosmetyków Yves Roche i kilkoma
butelkami dobrego czerwonego wina. Padliśmy sobie w objęcia,
a gorącym, namiętnym pocałunkom nie było końca.
Ponieważ prawie tydzień wcześniej były jego imieniny, wręczyłam
mu prezent, elegancka wizytowa koszula i krawat. Pracując
na uczelni ma coraz częściej publiczne wystąpienia. Koszula
prezent użytkowy. On wręczył mi swoje, mówiąc, że ciąg dalszy
otrzymam później.
Kobiety tego, czego najbardziej nie lubią, to czekać, ale
jakie było wyjście, przecież nie będę szukała mu w torbie.
Poszłam do kuchni i naszykowałam herbatę, Andrzej się trochę
rozpakował, przyszedł do mnie, usiedliśmy, ja jemu na kolanach
i znowu nasze usta spoiły się
w namiętnym pocałunku. Nie trwało to długo, wstał i zaczęliśmy
iść w kierunku sypialni, tam nasze rączki spowodowały, że
spadła z nas zbędna odzież i poszliśmy pod prysznic.
Jest to już pewnego rodzaju rytuał, ale również doskonałe
pieszczoty. Z góry leje się strumień ciepłej wody a jego
ręce rozcierają go po mnie. Idzie przy tym niesamowita ilość
żelu, jakbym nie wiadomo jak dawno się nie myła. Ręce jego
rozcierając ten żel po mnie wędrują po całym moim ciele,
penetrując w szczególności Cipkę i Pupę. Andrzej jest dużym
mężczyzną, stąd jego dłonie są odpowiedniej wielkości, a
tym samym palce, więc wsuwając palec w Cipkę, wypełnia ją
praktycznie całkowicie. Czasami jest tak, że staje bokiem
do mnie, wsuwając palec z jednej strony w Cipkę, z drugiej
strony w Pupę. Ja przy takich pieszczotach już odlatuję.
Ale jest moment, który lubię jeszcze bardziej i na który
czekam zniecierpliwiona. Po kąpieli szybko wycieramy się
i idziemy do łóżka. Tam następuje kremowanie. Przy łóżku
naszykowany jest balsam do ciała i Andrzej, nabierając go
w ręce naciera mnie całą, miejsce przy miejscu. Zaczyna
od pleców, ja spokojnie sobie leżę na brzuchu, a on zaczynając
od najmniejszego paluszka stopy, naciera miejsce przy miejscu.
Dochodzi do pośladków i przerywa, bo zaczyna od góry, ramiona,
plecy aż ponownie dochodzi do pośladków. Ten moment jest
niesamowity. Głaszcząc raz z jednej strony, raz z drugiej
strony pośladki coraz częściej przesuwa rękę po rowku w
którym jest wejście do Pupy. Aż następuje ten moment pełnego
nakremowania rowka razem z dziurką i jego palec natrafiając
na nią, zanurza się w niej. Wchodzi w nią całkowicie, po
czym zaczyna się w niej wiercić. Gdy już wykona kilka takich
ruchów szybko wyjmuje palec, ale tylko po ta, aby do niego
dołączyć drugi i wsunąć mi dwa palce. W tym momencie następuje
bardzo duży stopień rozciągnięcia mojej Pupy, co daje niesamowite
wrażenie. Przychodzi moment, kiedy dochodzę, można powiedzieć,
do pełnego zadowolenia, rzucając się na wszystkie strony.
Po takim masażu tylnej części ciała następuje przerwa na
szklankę wina i zaczyna się kremowanie przedniej części.
I znowu procedura się powtarza, najpierw nogi, łydki, uda,
aż do podbrzusza. Przeskok na górę, ręce, ramiona no i oczywiście
piersi. Nie są one zbyt duże, praktycznie mieszczą się w
jego ręce, więc obracając nimi powoduje natychmiastowe podniecenie
wyrażające się stwardnieniem brodawek. Już kiedyś pisałam,
że przy niezbyt dużych piersiach mam stosunkowo duże brodawki,
więc kiedy się "nastroszą" zaczyna się nimi dłuższą
chwilę bawić, lekko je podszczypując.
Jednak po chwili przechodzi dalej, przesuwając ręce na brzuch,
a szczególnie podbrzusze, które zawsze wyklepie kilkakrotnie
w różny sposób. Wyklepując podbrzusze, coraz częściej spuszcza
rękę między uda, sięgając Cipki. Delikatnie sama rozsuwam
nogi mocno na bok
a wówczas jego dłoń systematycznie przesuwa się po całym
kroczu. Przesuwając ją raz w górę, raz w dół raz trafia
na Łechtaczkę, raz trafia na dziurkę Pupy. Pieszcząc mnie
w ten sposób powoduje narastające we mnie podniecenie, a
gdy już wyczuje, że w Cipce pojawiają się soki namiętności
przesuwa się tak, aby móc we mnie wejść. najpierw rozsuwam
szeroko nogi, a gdy już we mnie wejdzie, chwyta je i przesuwa
na swoje ramiona. Tym sposobem wchodzi we mnie całkowicie,
a z racji różnic budowy ciała i mojej niewielkiej Cipki
to wejście odczuwam szczególnie mocno. Mając mnie w tej
pozycji wbija się raz po raz, czuję jego napór na Szyjce
i rosnę w swoim podnieceniu. Aż przychodzi moment, wyraźnie
go czuję, zbliżającego się wytrysku, ja wówczas wyrzucam
ręce do tyłu, on mocno trzyma mnie za biodra i wręcz krzycząc
z uniesienia dochodzę do orgazmu. Jest to moment spełnienia
dla niego i dla mnie.
Po takich figlach z reguły dobrą chwilę odpoczywamy, po
czym po kolei idziemy się umyć. tak było również i tym razem,
najpierw on, później ja. Gdy wróciłam do łóżka Andrzej w
nim sobie siedział, w ręku trzymał napełnione kieliszki
do wina i podając mój wzniósł toast "Za nasze dalsze
pieszczoty", a gdy już wypiłam prawie pół kieliszka,
chciało mi się pić po tych figlach, przywarł do mnie mocno
swoimi ustami w bardzo namiętnym pocałunku a ręka jego błyskawicznie
wylądowała na mojej Cipce. Trochę mnie zdziwiła ta jego
nagłość, bo jest już dojrzałym mężczyzną i z reguły trzeba
było dłuższego odstępu czasu, aby się ponownie podniecił.
Nie trzeba było długo czekać, kilka jego ruchów i w Cipce
pojawił się sok namiętności i to o dziwo, dosyć obwity.
Andrzej wyczuł ten moment, bo przerwał te pieszczoty, odwrócił
się i sięgnął za brzeg łóżka. W jego ręku pojawiła się niewielkich
rozmiarów paczuszka opakowana w Mikołajowy papier. Zrozumiałam,
że jest to ten prezent dla mnie, szybko zaczęłam go rozwijać,
a po całkowitym rozwinięciu napotkałam pudełko w kształcie
cygara z przeźroczystego tworzywa,
a w nim bardzo ładną figurkę Św. Mikołaja.
Odruchowo odkręciłam czarną stopkę, zsunęła się ta przeźroczysta
część, a w ręce pozostała podstawa, w niej osadzona ta figurka.
Wyjęłam ją z tej podstawy i zaczęłam oglądać, to oglądanie
trwało dłuższą chwilę. Andrzej widząc moje zakłopotanie
wziął tego Mikołaja i zaczął go delikatnie przesuwać po
moich piersiach. One, na widok takiego pana szybko stanęły
na baczność, wówczas on zaczął maszerować dalej w dół, chwilę
powiercił dziurę w pępkowym zagłębieniu, po czym zaczął
zsuwać się dalej, prawie przeskoczył przez wzgórek łonowy
i zaczął zbliżać się do Cipki.
W tym momencie "Eureka", zorientowałam się, że
to sztuczny penis w kształcie i kolorach Mikołaja. roześmiałam
się głośno, rzucając się Andrzejowi na szyję. Andrzej również
chwycił mnie mocno, mówiąc, że jest to jego prezent, abym
za nim tęskniłam, kiedy jego nie będzie. Wiedziałam o istnieniu
takich "zabawek", ale jakoś do tej pory nie były
mi potrzebne. Aż tu nagle sama się pojawiła. Jak już była,
to trzeba było ją wypróbować, więc w przerwie między pocałunkami
szepnęłam mu do ucha "wsuń". "Mikołaj"
nie był zbyt dużych rozmiarów, jeśli chodzi o długość, ale
dosyć grubawy. Położyłam się swobodnie a Andrzej przez dłuższą
chwilę pieścił nim moją Cipkę, aż w pewnym momencie ulokował
się przy wejściu i zaczął go wsuwać.
Poczułam, jak milimetr po milimetrze zagłębia się, aż wszedł
cały i zaczął napierać na szyjkę. Odpowiednie ukształtowanie
główki powodowało duży napór a jego systematyczne pchnięcia
powodowały coraz mocniejszy stopień podniecenia. Po kilku
takich pchnięciach Andrzej przekręcił usytuowany w stopce
włącznik i cały "Mikołaj" zaczął we mnie drżeć.
To drżenie i systematyczne jego popychanie, a na dodatek
pieszczenie przez Andrzeja moich piersi, ramion
i wszystkich innych dostępnych części ciała spowodowały,
że osiągnęłam wysoki stopień podniecenia.
Andrzej to wyczuł, więc wysunął "Mikołaja", obrócił
mnie na "pieska" i sam wszedł we mnie. Nie wiem,
na czym to polegało, czy na podnieceniu emocjonalnym, czy
na pobudzeniu "Mikołajem" ale czułam go doskonale.
Każde jego pchnięcie odbierałam bardzo głęboko, a gdy przyszedł
moment spełnienia, krzycząc tłukłam rękoma o łóżko. Nasycona
pełnym orgazmem padłam bezwładnie na łóżko, mocno trzymając
rękę na wzgórku łonowym czując, jak wszystko we mnie jeszcze
się gotuje. Ochłonąwszy, całkiem wyczerpana z dużą ulgą
wlałam w siebie następny kieliszek wina. Długo dochodziłam
do siebie, w końcu zebrałam się, umyłam i już z całkiem
błędnym wzrokiem trafiłam do łóżka. Tam spotkałam ręce Andrzeja,
pomógł mi się położyć, wtuliłam się w niego i tak usnęłam.
Rano, zanim dobrze otworzyłam oczy już pod nosem pachniała
mi kawa. W tym momencie oczy otworzyły mi się szeroko, usiadłam
na łóżku i z rozkoszą ją sączyłam. Nie wiem, czy to ta kawa,
czy wspomnienie minionej nocy, ale po wypiciu prawie całej
filiżanki poczułam nieodparta chęć podziękowania mu za nią,
więc odrzuciłam z niego kołdrę, zsunęłam się do jego pałeczki
i z dużą rozkoszą zaczęłam ją wsuwać i wysuwać w usta, przerywając
to wsuwanie intensywnym lizaniem samego czubka.
Na efekty nie trzeba było długo czekać, po chwili takich
pieszczot jego pałeczka już była na tyle sztywna, że mogła
we mnie wejść. Ale tym razem to ja chciałam być górą, więc
prostując go na łóżku, usiadłam na jego biodrach i swoje
unosząc w odpowiedni sposób wsunęłam jego pałkę w Cipkę.
Moment wsuwania był błyskawiczny, bo Andrzej poczuwszy swoją
pałkę w mojej Cipce mocno rzucił biodrami do góry. Tak zaczęła
się jazda, ja unosiłam lekko swoje biodra, a za chwilę on
błyskawicznie unosił swoje biodra, co powodowało, że dobijał
swoją pałką coraz mocniej w moją Szyjkę. Ta napęczniała,
puszczała coraz więcej swoich soków namiętności.
Andrzej dał mi znać, abym wyprostowała nogi, tym sposobem
już zupełnie głęboko siedziałam na nim, on uniósł się, ja
objęłam jego ramiona, on chwycił mnie za pośladki i coraz
mocniej dociskając do siebie wpompował we mnie swoje soki
namiętności, powodując, że wyrzuciłam ręce do góry, mocno
krzycząc w pełnej ekstazie.
Minęła dłuższa chwila, zanim ochłonęliśmy, zrobiliśmy toaletę,
gdy Andrzej się pakował ja zrobiłam herbatę, wypił szklankę
i przyszedł moment pożegnania. Długi, namiętny pocałunek
i zamknięte drzwi, tak to jest z kochankami, została wewnętrzna
radość i "Mikołaj" na pocieszenie. I ażeby nikt
nie miał wątpliwości kończąc to swoje opowiadanie stwierdzam,
że jest one prawdziwą relacją moich osobistych doznań i
przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest
absolutnie przypadkowa i niezamierzona.
08.12.2004r. Baśka. baska@poczta.onet.pl