Skosiłam w ogródku trawę i pobolewał mnie kręgosłup więc
poszłam do Pana Doktora, który skierował mnie na masaże
do takiego specjalnego ośrodka tzw. odnowy biologicznej.
Przepisana mi kuracja polegała na kąpieli perełkowej w wannie
o odpowiedniej temperaturze, mającej za zadanie szczególnie
rozluźnić moje plecy oraz na klasycznym masażu ręcznym wykonywanym
przez masażystę. Tyle tylko, że ten masaż ręczny odbywał
się na tzw. krótkim
i wąskim stole. Co to oznacza. Jest to krótki stół, mieszczący
średniego wzrostu osobę od bioder do głowy. Natomiast jest
on usytuowany w klatce rehabilitacyjnej. Pacjent kładzie
się na stole, a masażysta zapina mu na ręce i nogi opaski,
które połączone są z linkami obciążonymi z drugiej strony.
Masażysta założył mi na obie ręce, na wysokości nadgarstka
taką opaskę zapinaną na rzepa z kółeczkiem. Taką sama opaskę
założył mi na nóżki powyżej kostek. I w momencie, gdy się
już na tym stole ułożyłam na pleckach, to masażysta brał
ze zwisających w klatce linki i wpinał po kolei w oczka
przy opaskach, a następnie z drugiej strony lekko je obciążał,
przy czym zarówno rączki jak
i nóżki były odciągnięte na bok, ale dosyć mocno do góry.
Taki układ ciała dawał możliwość swobodnego masowania rączek
i nóżek oraz całego przodu. Analogicznie było, gdy przyszło
do masowanie w pozycji na brzuszku. Tak samo rączki i nóżki
były porozciągane lekko na bok,
w pozycji na pająka.
Ponieważ w kąpieli byłam nago, to Pani owijała mnie tylko
w duży ręcznik i tak przechodziłam do pokoju masażu, abym
nie była skrępowana. Pokój masażu miał wyjątkowo intymną
atmosferę, mocno przyciemnione światła ograniczające możliwość
rozróżniania szczegółów, w kącie palące się kadzidełko dający
nieznaczny podniecający zapaszek oraz wyciszoną muzyczkę.
Ja jestem osobą wyjątkowo otwartą i kontaktową, po krótkim
czasie, nawiązałam pewien poziom zażyłości z Panią, która
obsługiwała mnie w kąpieli oraz z dwoma Panami masażystami,
którzy mnie obsługiwali.
Masaż rozpoczynał się w pozycji na plecach, poprzez masowanie
rąk, szczególnie ramion, nóg, szczególnie ud, oraz klatki
piersiowej i brzucha. Masując klatkę piersiową Panowie masażyści
wykazywali się wyjątkową kulturą w masowaniu piersi, tak
samo jak bardzo subtelnie masowali podbrzusze, szczególnie
w okolicach wzgórka łonowego.
Po trwającej już dłuższy czas kuracji, w pewnym momencie,
masując moje plecy, jeden z masażystów skupił się na kręgach
szyjnych, a drugi na kręgach lędźwiowych. Nieopatrznie osunęła
mu się ręka niżej kości ogonowej i trafił z rączką w sam
rowek. Ja próbowałam wykonać jakiś ruch obronny, ale nie
miałam żadnej możliwości, bo będąc w pozycji pająka nie
miałam możliwości ruchu, masażysta jednak nie był zbyt natarczywy
i swoja rękę wycofał. Panowie masaż dokończyli, wypięli
mnie z linek i wyszli z pomieszczenia. Gdy się zebrałam
i wyszłam do szatni ich już nie było.
Zorientowałam się, że sytuacja jest trudna. Bo z jednej
strony wyjątkowo profesjonalne zabiegi, dające mi ulgę w
kręgach, a z drugiej strony bardzo wyraźna prowokacja.
Ale postanowiłam przeczekać i zobaczyć, jak rozwinie się
sytuacja dalej. Ale sytuacja powtórzyła się za kilka dni,
tyle tylko, że tym razem Pan masażysta nie był tak ustępliwy
i jego ręka długo drążyła rowek pomiędzy moimi pośladkami,
aż w końcu jego palec wślizgnął się w moją dziurkę. Próbowałam
się bronić, ale pierwszy masażysta dosyć mocno przytrzymywał
moje biodra, a czym mocniej ruszałam biodrami, tym głębiej
wsuwał się palec masażysty. Aż osiągnął krawędź szyjki w
Cipce, a mnie ogarnęło błogie uniesienie namiętności.
Poddałam się już jego ruchom, które po upływie chwili czasu
spowodowały wysoki stopień podniecenia obrazowany głębokimi
oddechami, aż doszło do szczytowego uniesienia. I na tych
pieszczotach w tym momencie się skończyło. I znów jak poprzednio,
zanim się pozbierałam, już ich nie było.
Przy następnej wizycie stwierdziłam Panom, że nie przypominam
sobie, aby tego rodzaju masaż wchodził w zakres mojej kuracji.
Panowie natomiast spokojnie odpowiedzieli, że zakres kuracji
w każdej chwili można zmienić i przystąpili do przewidzianego
planem masażu. Ale tym razem panowie postanowili odwrócić
pozycje, najpierw plecy, przy których zachowywali się wyjątkowo
grzecznie, a następnie przód, gdzie byli już nie tak grzeczni,
a zakres pieszczot był bardzo szeroki.
Jeden pieścił Piersi, drugi pieścił Cipkę i zmiana, aż w
końcu jeden przyssał się do moich Piersi, a drugi do mojej
Cipki, buszując językiem w jej wnętrzu. Nie wytrzymałam
i puściłam soki namiętności osiągając wysoki poziom satysfakcji.
Następna wizyta i jakby powrót do poprzedniego stanu. W
tym momencie byłam jakby zdezorientowana, ale po wyjątkowo
rzetelnym i mocnym masażu pleców i kręgów zaczął się masaż
Pupci, jednak tym razem palec masażysty penetrował głębie
tej jamki. A ponieważ ręce miał nakremowane, nie miał większych
trudności, aby mocno pieścić tę dziurkę. Gdy jeden przestał,
drugi zaczął penetrować głębie Cipki, a gdy osiągnął obrys
szyjki, ja osiągnęłam duży stan podniecenia. Jednocześnie
drugi włączył się do Pupci i tak doprowadzili mnie do dużego
odlotu.
Kolejne spotkanie i następny krok na przód. Po rozmasowaniu
przodu jeden z Panów przyssał się do moich Piersi, a drugi
wszedł w moja dziurkę, zanurzając swoja pałkę we mnie. A
ponieważ była słusznego rozmiaru wypełniła moją Cipkę w
całości, powodując nie mały ucisk na szyjce. Nie trzeba
było długo czekać, szczyt osiągnęliśmy oboje.
Ale to był wymasowany tylko brzuszek. Praktycznie automatycznie
Panowie położyli mnie teraz na brzuszku i zaczęli masowanie
pleców i kręgosłupa. W tym masażu jeden z Panów zsuwał się
coraz niżej, aż stanął za mną, mocno się pochylił i przeciągnął
swoje ręce po mnie od góry do dołu, a jak już był na dole,
to delikatnie rozsunął mi pośladki i swoim instrumentem
zaczął zwiedzać przestrzeń mojej Pupci. Ja w pierwszej chwili
spróbowałam naprężyć się, ale efekt tego był wręcz odwrotny,
bo On momentalnie naparł i już był w środku. Stojąc wygodnie
za mną systematycznymi ruchami pogłębiał swój stan posiadania,
aż po chwili był już cały we mnie.
A ponieważ jego argument był mocno nakremowany, teraz swobodnie
poruszał się to w przód, to do tyłu prawie wychodząc, to
znowu wprzód, to do tyłu. Widać było podczas tych ruchów
jak moja Pupcia pracuje, ale również widać było, że za każdym
jego wejściem, ja osiągam wyższy poziom podniecenia, do
momentu, kiedy zupełnie mnie wypełnił. Panowie jak zwykle
wyszli, a ja długo zbierałam się do wyjścia.
Aż przyszedł ostatni dzień zabiegów. Podświadomie czułam,
że może się coś zdarzyć, ale nie byłam w stanie niczego
przewidzieć Trochę zdziwiłam się, że Panowie położyli mnie
na brzuchu, masując i rozcierając mocno plecy i kręgosłup.
Użyli do tego jakiegoś nowego preparatu, który powodował
jakby większą elastyczność kręgów. Ale co było zastanawiające,
wszystko robili wyjątkowo delikatnie i subtelnie, jakby
nie było wcześniejszych dni.
Stwierdzili, że koniec i położyli mnie na plecach masując
brzuszek. Byłam tak zaaferowana tym obrotem sprawy, że nie
zauważyłam trochę inaczej napiętych linek. Seans się powtórzył.
Panowie bardzo delikatnie i subtelnie masowali cały mój
przód. Nie da się ukryć, że po tylu dniach sam już masaż
przez nich wykonywany był dla mnie podniecający. Zdziwiło
mnie tylko, że czynności w obszarze dolnej części brzuszka
są wykonywane jakby bardziej dokładnie, ale bez przekraczania
określonej granicy.
Po dłuższym masowaniu nastąpiła przerwa i było wiadomo,
że zabieg się skończył, a pomimo to Panowie nie uwalniają
mnie z uprzęży, tylko coś przy niej majstrują.
No i zaczęło się. Zamiast mnie wypiąć Panowie zaczęli tak
napinać linki, że moje rączki poszły do góry, a ja znalazłam
się prawie w pozycji siedzącej. Ale za moment zaczęły naprężać
się również linki na nóżkach powodując, że zaczęły się one
unosić do góry, ale w pozycji mocno od siebie odsuniętej.
Gdy już moje nóżki były odpowiednio wysoko, wówczas Panowie
zaczęli ciągnąć wszystkie linki jednocześnie, a ja cała,
w takiej pozycji półsiedzącej za moment zawisłam nad stołem
i to dosyć wysoko. Długo nie mogłam zorientować się, po
co to wszystko, bo pozycja nie była najwygodniejsza. Ale
za chwile już się wszystko wyjaśniło.
Do pomieszczenia wszedł wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna,
rozpiął szlafrok a moim oczom ukazał się jego argument,
nie do pozazdroszczenia. Mężczyzna ten położył się na stole.
W tej pozycji było widać, że jego argument, sięga długością
prawie do pępka, a gruby prawie na dwa palce. Teraz już
było wiadomo, że ten argument jest dla mnie. Próbowałam
bronić się rzucając się biodrami, ale to nie zdało się na
nic. Wisiałam nad nim, a z racji tej, że nóżki moje były
rozsunięte na bok, całe moje krocze było w tym momencie
do jego dyspozycji.
Przybysz ustawił swój argument pionowo, widać było, że jest
to nie byle jaki argument. Zaprzyjaźnieni Panowie złapali
mnie w swoje ręce i odpowiednio sterując ustawili, ale o
dziwo, nie Cipką, ale Pupcią nad tą pałą. Lekko pochylając
się sama zobaczyłam, co mnie czeka. Wiedząc, że nie ma już
innego wyjścia, patrząc na jednego z masażystów tylko powiedziałam
"Dużo kremu".
I rzeczywiście, usłuchał mnie, sięgnął gdzieś na bok, wziął
jakąś tubkę z kremem i wycisnął ją na stojącą pałę, po czym
bardzo powoli zaczęli mnie opuszczać. Gdy moja Pupcia oparła
się na tej pale, widać było znaczącą różnicę rozmiarów i
widać było, że wejście tej pały do mojej Pupci nie będzie
takie łatwe. Panowie jakby zluzowali linki i zaczęło się
pasjonujące widowisko połykania pały przez moją Pupcię.
Nikt mnie nie naciskał, tylko ja sama, pod ciężarem swojego
ciała najpierw jakby oparłam się o tę pałę, widać było bardzo
duże naprężenie mięśni Pupci, a następnie jej przyzwolenie
i pała zaczęła się we mnie zanurzać. Szło to bardzo powoli,
ja próbowałam jakby sobie pomóc ruszając biodrami, ale na
niewiele się to zdało. Jedynie tylko syczałam i jęczałam,
ale o dziwo, ani przez moment na mojej twarzy nie pojawił
się grymas bólu. Po dobrej chwili dobrnęłam do końca, oparłam
się na biodrach tego partnera i tylko jęknęłam "Głęboko".
Teraz do akcji ruszyli "moi wielbiciele", czyli
masażyści, najpierw jeden, a po nim drugi. Ponieważ całe
moje krocze było wysunięte lekko do przodu, nie mieli problemów,
aby sięgnąć po moją Cipkę. Ale to nie było takie łatwe.
W środku siedział "Grubas" i wypełniał prawie
całą przestrzeń. Tym nie mniej pierwszy z pierwszy z nich
podszedł do mnie, najpierw dłuższą chwilę swoją pałeczką
łechtał mnie, a jak już odpowiednio mnie wyczuł i się ustawił,
mocno pchnął. Ja to wszystko widziałam, byłam przygotowana,
a jednak gdy pchał się we mnie z ust moich wydostał się
głośny krzyk, ale znowu nie był to krzyk bólu, ale jakby
krzyk zadowolenia, że pomimo tamtej pały Ten się też zmieścił.
To wejście nie było takie proste, ale równe i systematyczne
ruchy spowodowały, że po chwili mój masażysta już siedział
we mnie. I za moment już nie było wątpliwości, że nie tylko,
dał radę wejść odpowiednio we mnie, ale że jest to dla mnie
duże podniecenie, bo po moim kroczu zaczął spływać płyn
rozkoszy.
Widać było, że ta rozkosz narastała, bo ja cała w pewnym
momencie zaczęłam drżeć i łkać, aż w końcu rozległ się potężny
krzyk mojego orgazmu. Chcąc utrzymać mnie w tym stanie panowie
szybko zamienili się i drugi, jakby z nowymi siłami dobijał
się do mojej szyjki. Nie na darmo. Rzeczywiście Ja jęczałam
i piszczałam na wszystkie strony, a on wchodził i wchodził,
aż znowu razem z dużym krzykiem osiągnęłam swój szczyt.
Tym razem już po całym moim ciele przelatywały drgawki rozkoszy,
których nikt nie hamował.
Tak zaspokojona oparłam się głową na ramionach tego partnera.
Drugi z panów w tym momencie poluzował trzymające moje ręce
linki i je wypiął. Mogłam już swobodnie oprzeć się o tego
partnera, ale cały czas siedziałam jeszcze na tym trzecim.
Wreszcie i te drugie linki zostały zluzowane i wypięte z
moich nóg. Ale co z tego, skoro ja nie miałam siły na nich
stać. Panowie pomału zdjęli mnie z tego trzeciego, on wstał
i zanim się zorientowałam, już leżałam brzuchem na stole,
bo ten trzeci też musiał skończyć swój akt. Więc podszedł
do mnie, mocno rozsunął pośladki. Pupcia już się zamknęła,
więc proceder wchodzenia zaczął się od początku. Ale tym
razem już było zdecydowanie lepiej i szybciej. Wszedł we
mnie, a ja znowu nie powiedziałam, nic innego tylko "Głęboko".
Niestety, mój partner na to nie zwracał uwagi, co rusz,
to się wysuwał, to z całą mocą we mnie wchodził. Ale za
każdym razem, jak on wchodził we mnie, mnie jakby robiło
się milej, bo nic tylko powtarzałam "Głęboko".
Aż w pewnym momencie była zabawna sytuacja, bo mój partner
powiedział "Głębiej już nie mogę", jednocześnie
wylał we mnie wszystko, co miał. Ja poczuwszy w sobie jego
życiodajny płyn jakby z niedosytem stęknęłam "Dużo".
Partner mój szybko wycofał się i jak poprzednio, wszyscy
szybko opuścili to pomieszczenie. Ja, wyczerpana, ale mocno
usatysfakcjonowana, pomału zebrałam się i wyszłam do szatni.
A tam absolutne zaskoczenie. Trzy obłędne kosze pięknych
pąsowych róż. No cóż, jeżeli masaż, to właściwy, dający
ulgę choremu miejscu i trochę innych doznań też.
Ktoś pomyśli prawda, ktoś pomyśli nieprawda, nie jest to
wcale ważne, róże, pomimo, że zasuszone i tak są piękne.
I jeszcze jedno standardowe już stwierdzenie. Opowiadanie
moje są relacją moich osobistych doznań. Jakakolwiek zbieżność
faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.
Baśka, baska@poczta.onet.pl