Ponieważ Agnieszka umówiła się ze swoimi teściami, że po
dziecko przyjdzie w niedzielę rano postanowiłyśmy przyjąć
propozycje Tamary wspólnego powitania Nowego Roku.
Umówiłyśmy się z ferajną na godzinę 18-tą, ale dzwoniąc
do Tamary poprosiłam ja, aby przyszła
w takim stroju jak mój lub podobnym, również chłopaki aby
mieli coś swobodnego. Korzystając z tego, że Agnieszka była
w łazience i nie słyszała tej rozmowy zaproponowałam Tamarze
zabawę każdy z każdym, czyli trzy rundy.
Tamara nie miała nic przeciwko temu mówiąc mi jednoczenie,
że już wcześniej miała chęć na chłopaków, ale bała się reakcji
Wasyla. Teraz będzie musiał zaaprobować te warunki, jeżeli
będzie chciał do nas przyjść. A ponieważ, jak stwierdził
rano, wpadłaś mu w oko, na pewno się zdecyduje. Przekazałam
Agnieszce moją rozmowę z Tamarą, mówiąc jej również o stroju.
Pokazałam jej w czym występowałam poprzednio. Dla kobiety
pewnym niesmakiem jest występować w tym samym gronie, w
małym odstępie czasu, w tym samym stroju. Więc ja miałam
przygotowany na ten wieczór drugi zestaw koloru czerwonego,
składający się ze stringów, paska
i pończoch, natomiast zamiast staniczka miałam króciutką
tunikę na ramiączka wiązaną na wysokości biustu. Poprzedniego
wieczoru, gdy tylko mogłam występowałam w swoim stroju,
zdejmując do pieszczot tylko majteczki. Postanowiłam, że
tym razem podczas pieszczot będę była ubrana tylko w pasek
i pończochy.
Pokazałam ten zestaw Agnieszce, okazało się, że ma podobny
zestaw, tunikę i majteczki w ładnym, błękitnym kolorze,
ma też pasek i pończochy w kolorze czarnym, które bardzo
ładnie kontrastowały z tunika i majteczkami. Uznałyśmy,
że jest to właściwy zestaw na ten wieczór.
Całe po południe odpoczywałyśmy i o umówionej godzinie
pojechałyśmy na nasze spotkanie Noworoczne. W mieszkaniu
już czekali na nas pozostali uczestnicy, Tamara przyjechała
wcześniej, aby trochę posprzątać i przygotować jedzenie,
aczkolwiek sporo zostało z poprzedniego dnia. Weszłyśmy,
Tamara w progu powiedziała nam, że prezentacja strojów dopiero
po wejściu do pokoju.
Rzeczywiście, wszyscy weszliśmy do pokoju i na trzy -
cztery zaczęliśmy prezentować nasze stroje. Tamara swoim
ubiorem była bliska nam, miała na sobie króciutka koszulkę
nocną z dużym dekoltem i wąziutkie stringi, natomiast chłopcy
nie błysnęli polotem, mieli na sobie różnej długości koszule,
ale za to bardzo zgrabne slipy. Pozostałe części garderoby
zostały wyniesione do małego pokoiku i wszyscy zasiedliśmy
do stołu, Wasyl polał po kieliszkach, wznieśliśmy toast
za Nowy Rok. Gdzieś w tle słychać było przyjemna muzyczkę,
zaczęliśmy rozmowę, co może przynieść nam ten rok. Nowy
Rok nie może być kulawy, więc poszedł drugi kieliszek. Rozmowa
się nawet rozkręciła, więc Wasyl zaproponował toast "
za naszą dobra zabawę". Znowu brzęknęły kieliszki,
a po ich opróżnieniu Tamara spojrzała na mnie, ja kiwnęłam
głowa i zarządziła - przerwa w tym pijaństwie, teraz rozrywka,
ja z Walą do małego pokoju, Agnieszka z Igorem do sypialni,
ona z Wasylem zostają w dużym.
I jakby na komendę wszyscy wstali, Wala chwycił mnie za
rękę i poprowadził do małego pokoju. Rzeczywiście, jest
on mały, a po rozłożeniu wersalki praktycznie nie było jak
się w nim poruszać, więc najlepiej było się położyć. Wchodząc,
tylko przymknęliśmy drzwi, Wala stanął przede mną, położył
mi ręce na ramionach i lekko zaczął naciskać w dół. Zrozumiałam,
o co mu chodzi przyklęknęłam, zsunęłam jego slipy i miałam
jego pałkę w ustach. Sprawia mi przyjemność taka pieszczota
obserwując, jak moje poczynania dają oczekiwany efekt.
Wala czując, że już jest odpowiednio mocny podniósł mnie,
rozwiązał tasiemki przy tunice,
odłożył ja na bok, zsunął delikatnie majteczki, pozostałam
tylko w pasku i pończochach i taką położył mnie na łóżku,
rozsuwając nogi. Praktycznie przede mną ukląkł, wziął mnie
za biodra
i wciągnął na wyraźnie sterczącą pałkę. Biodra moje poszły
lekko do góry a moment wchodzenia był trochę dziwny, bo
lekko czułam jeszcze wcześniejsze spotkanie z Wasylem.
Być może to rozdrażnienie spowodowało, że każde jego pchnięcie
czułam niesamowicie mocno. Mocno, a jednocześnie podniecająco,
jęczałam coraz głośniej, aż przyszedł ten wspaniały moment
pełnego odlotu w chwili, kiedy się we mnie spuszczał. Ręce
wyrzuciłam do tyłu i musiał mnie mocno trzymać, bo ja też
zaczęłam ruszać biodrami. Skończyliśmy, on klęczał, ja leżałam
prawie bez ruchu, ale oczy nasze mówiły same za siebie,
że było nam dobrze.
Wstał i poszedł zobaczyć, czy można już iść do łazienki.
Okazało się, że tak, poszliśmy razem, ja zdjęłam pasek i
pończochy, po czym razem weszliśmy pod prysznic, pomógł
mi się umyć, wytrzeć, poprawić trochę makijaż i ubrać, jeżeli
to można nazwać ubieraniem, on też założył slipy
i koszulę, poszliśmy do kuchni, aby ewentualnie nie kolidować
Tamarze i Wasylowi. Po chwili okazało się, że i oni idą
do łazienki, więc my weszliśmy do pokoju, napić się soku.
To nam było potrzebne po tych pieszczotach. Po chwili przyszła
Agnieszka z Igorem i też pierwsze, co zrobili,
to chwycili się za sok. Po pewnym czasie dołączyli do nas
Tamara i Wasyl, Wasyl dalej pełnił funkcje podczaszego,
polał i wypiliśmy za udany start w Nowy Rok. Igor włączył
głośniej muzykę
i zaczęliśmy tańczyć, szło nam to bardzo dobrze, rozkręcaliśmy
się coraz mocniej,. aż Wasyl przywołał nas do stołu, wznosząc
nalanym kieliszkiem toast za druga rundę. Popatrzyłam na
Tamarę, kiwnęła głową i obwieściła - Baśka i Wasyl do sypialni,
Agnieszka i Wala do małego pokoju a Igor tu zostaje ze mną.
Pode mną ugięły się nogi. Proponując taki układ musiałam
się liczyć z ponownym spotkaniem z Wasylem, ale jakoś wydawało
mi się, że będzie to później. Ale cóż, zasady są zasadami.
Wstałam i poszłam razem z nim do sypialni. Stanęliśmy przy
łóżku, rozwiązał mi tasiemki, zdjął tunikę i położył obok.
Pokazał mi ręką, że mam zdjąć majteczki, zsunęłam je i też
położyłam obok. On zrobił krok do tyłu, stanął i zaczął
mi się bardzo dokładnie przyglądać. Nie mówiąc nic, wrócił
blisko mnie, położył mi ręce na ramionach i zaczął je przesuwać
w dół, zaczął dotykać piersi. Już kiedyś mówiłam, Piersi
mam nieduże, ale brodawki, kiedy się podniecą, robią się
nieproporcjonalnie duże. Wziął je w swoje duże palce i zaczął
mocno masować. Po chwili zaczął przesuwać ręce w dół i do
tyłu, aż znalazły się na pośladkach. Mocno je ścisnął, przyciskając
mnie mocno do siebie. Po chwili puścił, wsunął palce za
pasek od pończoch i zaczął zsuwać go w dół, pochylając się,
zsunął do dołu, łącznie z pończochami, odłożył na bok i
znowu mi się zaczął przygadać.
Aż przyszedł ten moment, na który podświadomie czekałam,
a którego się bardzo bałam.
Zdjął koszulę i wprawnym szybkim ruchem zdjął slipy, wyprostował
się, a ja ujrzałam jego pełną męskość. No nie da się ukryć,
był i duży i gruby. Pokazał mi wzrokiem, abym go wzięła
w ręce, naprawdę miałam co trzymać. Położył mi ręce na ramionach,
zrozumiałam, uklękłam i przyłożyłam go do ust. Oczywiście,
mieścił się w ustach, ale wsunąć go zbyt głęboko się nie
dało, za to było co lizać. Widać było, że sprawia mu to
przyjemność, bo lekko wypiął się do przodu, znowu wzięłam
go w usta, pchnął do przodu kilka razy, ale zaraz przerwał
i chwyciwszy mnie za ramiona podniósł do góry. Podniosłam
również do góry twarz, patrząc mu prosto w oczy, on jedną
ręką trzymając mnie drogą ręką odchylił głowę i sam się
pochylając, wpił się swoimi ustami w moje.
Miałam uchylone usta, więc natychmiast jego język znalazł
się w moich, szybko nawiązując kontakt z moim. Dłuższą chwilę
trwało to poznawanie się naszych języków, przyszedł moment,
że mocno przyspieszył mi się oddech, dopiero wówczas mnie
puściła. Puścił i pokazał wzrokiem, że mam się położyć na
łóżku.
Ułożyłam się, szeroko rozsuwając nogi, on podszedł, przykucnął,
przeciągnął palcami po Cipce, a czując, że już się mocno
spociła, wsunął w nią palec. Łatwo się mówi, wsunął palec,
ale był on i długi, i gruby. Pchnął i natychmiast poczułam
go, jak napiera na szyjkę. Poruszył kilka razy, a we mnie
zaczęło się wszystko gotować na myśl, że za chwilę o wiele
grubszy "palec" zacznie się we mnie wciskać. Okazało
się, że na ten właściwy "palec" muszę jeszcze
trochę poczekać, bo Wasyl położył mi lewą dłoń na klatce
piersiowej, chwytając mocno palcami brodawkę, prawą rękę
ponownie opuścił do mojego gniazdka i po chwili poczułam
jak zaczyna wsuwać w nie dwa palce, wskazujący i środkowy.
Mechanicznie rozsunęłam jeszcze szerzej nogi, a jego palce
już penetrowały wnętrze Cipki. Przekręcał je, to w lewo,
to w prawo, a ja czułam, jakby w całym brzuchu mi się gotowało.
W momencie, jak je wciskał, chciałam się podnieść, ale uniosłam
tylko głowę, bo lewa ręka skutecznie położyła mnie z powrotem.
A Wasyl zsynchronizował swoje ruchy, jednocześnie pokręcając
jedną ręka brodawkę, drugą ręką w Cipce. Zaczęłam bardzo
mocno jęczeć z podniecenia, bo już cała się gotowałam. No
w końcu przyszedł ten właściwy moment, Wasyl wstał, przekręcił
mnie w poprzek łóżka, przysunął biodra na sam brzeg, mocno
chwycił nogi unosząc je do góry i na bok, a sam naparł swoja
pałką na Cipkę. Zaczął się wsuwać, a ja zaczęłam prawie
krzyczeć, bo pomimo poprzednich pieszczot palcami, wciskając
się we mnie był bardzo ciasny. On na to nie zwracał uwagi
i parł do przodu, aż osiągnął swój cel. Był we mnie cały,
czułam go gdzieś bardzo głęboko, teraz zaczął się ciąg dalszy.
Oparł ręce o łóżko, mając mnie pod sobą, zaczął unosić swoje
biodra do góry i opuszczać. Ale każde opuszczenie, to następne
pchnięcie. Ja myślałam, że oszaleję, ręce wyrzuciłam do
góry, czułam w sobie jakiś dziwny ucisk, ale jednocześnie
biodra moje jakby chciały unieść się w górę, aby poddać
się następnemu pchnięciu, jakby chciały, żeby wszedł jeszcze
głębiej. Nie jestem
w stanie powiedzieć, jak długo to trwało, ale, gdy przyszedł
moment szczytowania, wyłam w ekstazie rozkoszy, czując wlewającą
się we mnie spermę. Skończył, położył się na moment na mnie,
ale po chwili wstał i poszedł do łazienki. Ja leżałam bez
ruchu, nie mając na nic siły.
Widząc widocznie, że Wasyl poszedł do łazienki przyszła
do mnie Tamara, przynosząc szklankę z sokiem, usiadłam,
wypiłam ja jednym haustem. Powoli wstałam i poszłam się
umyć, puściłam letnia wodę, aby szybko dojść do siebie,
bo inni na mnie czekali. Ubrałam się, ale czułam, że w Cipce
dalej się gotuje. Przyszłam do stołu, rzeczywiście , wszyscy
na mnie czekali, Wasyl jak zwykle napełnił kieliszki i patrząc
najpierw na mnie, a następnie na Igora i Walę wzniósł toast
"za nasze wspaniałe dziewczyny".
Wypiliśmy, znowu rozległa się muzyka i od nowa zaczęły się
tańce. Początkowo było mi trudno, bo mocno czułam jeszcze
Cipkę, ale im więcej tańczyłam, tym było mi lepiej. nawet
nie wiem kiedy upłynął nam ten czas, Wasyl znowu stuknął
w kieliszki, przywołując nas do rundy trzeciej. Wypiliśmy,
a Tamara zarządziła - Agnieszka i Wasyl do sypialni, ja
z Igorem do pokoiku, ona z Walą zastają w tym pokoju. I
znowu, jak na komendę, towarzystwo wstało od stołu idąc
we wskazanych kierunkach.
Weszliśmy z Igorem do małego pokoju, on stanął przede mną,
popatrzył na mnie, nie wiem dlaczego wyciągnęłam do niego
ręce, on się pochylił nade mną i zaczęliśmy się całować.
Był to zupełnie inny pocałunek, miękki, subtelny. Trzymając
mnie w ramionach, odplątał tasiemki i zdjął ze mnie tunikę,
on wcześniej zdjął swoją koszulę i tym sposobem cala przylgnęłam
do jego pięknie owłosionego torsu.
Zrobiłam kilka ruchów w bok i moje brodawki dały o sobie
znać, naprężyły się, co powodowało jeszcze większe moje
podniecenie. na moment nasze usta rozeszły się, więc szepnęłam
mu do ucha - Cipka mnie boli, oszczędź. Spojrzał na mnie,
kiwnął głową i też wyszeptał - w Pupę. Teraz ja kiwnęłam
głową, oboje uśmiechnęliśmy się i znowu nasze usta się zwarły.
W pewnym momencie Igor chwycił moje ręce i powiedział -
poczekaj, po czym wyszedł
z pokoju, ale za chwilę wrócił i znowu zwarliśmy się w namiętnym
pocałunku, gdy już brakowało mi oddechu puścił mnie, pokazując,
że mam się położyć na łóżku. Z przyjemnością to zrobiłam,
a on przyklęknął przy nim, pochylił się nade mną, ale tym
razem zajął się moimi brodawkami, pieszcząc je swoimi ustami.
To je lizał, to je brał w zęby i delikatnie ściskał.
Zaczęło mnie to podniecać i zaczęłam pojękiwać, a on coraz
mocniej i mocniej, aż przyszedł moment, ścisnął zbyt mocno
i syknęłam. Przerwał, wstał, podał mi rękę, abym też wstała,
gdy stanęliśmy na przeciwko siebie pokazał mi wzrokiem,
że mam zdjąć majteczki, on też zdjął, a gdy się wyprostował
zobaczyłam już mocno naprężoną jego pałkę. On obrócił się
gdzieś na bok
i zobaczyłam w jego ręce krem. To po to na moment wychodził,
podał mi go mówiąc
- nasmaruj. Rzeczywiście, zgodziłam się, aby wszedł w Pupę,
ale to wymagało tego dodatkowego zabiegu. Z przyjemnością
wzięłam go w ręce i długo, pieszcząc, smarowałam, a gdy
był już odpowiednio śliski stwierdziłam - starczy. Wówczas
Igor pokazał mi, że mam uklęknąć przy wersalce, pomógł mi
się odpowiednio na niej ułożyć, po czym lekko przesuwając
po rowku swoją rękę, kiedy trafił na tę brązową dziurkę,
wsunął w nią palec.
Poczułam go mocno, próbowałam się unieść, ale powstrzymał
mnie swoją ręką, mówiąc - rozluźnij się, to będzie przyjemniej.
Rzeczywiście spróbowałam się rozprężyć, ale za moment
w Pupci wylądowały dwa palce, mocno się w niej rozpierając.
Czułam, jak je przyciska do kości ogonowej, to znowu prostuje,
sięgając nimi jak najgłębiej. Chwilę to trwało, po czym
usłyszałam od niego polecenie, abym rozciągnęła pośladki.
Leżąc na wersalce przesunęłam obie ręce na Pupę
i chwytając je palcami rozsunęłam je na boki, trzymając
do tego momentu, kiedy poczułam, że wchodzi we mnie. Zaraz
po tym ponownie przełożyłam ręce do przodu, teraz on już
będąc we mnie rozsuwał je, aby być jak najgłębiej. Tym razem
było to coś wspaniałego, czułam go doskonale,
a mając odpowiedni poślizg, zdecydowanie łatwiej wchodził
i się wyszywał.
Aż przyszedł ten wspaniały moment spełnienia, zaczynał uderzać
w moje pośladki coraz mocniej swoimi biodrami, jakby chciał
całe tam je wbić i poczułam wlewający się we mnie strumień
jego spermy. Piszczałam z uniesienia, a kiedy się wysunął,
długo leżałam bez ruchu. Ale nie można tak w nieskończoność.
Wstałam, poszłam się umyć. W tym momencie doznałam dużej
satysfakcji. Przechodząc obok sypialni słyszałam, jak drze
się Agnieszka.
A więc to nie tylko ja mam taką mała Cipkę, jej się też
nie mieści. Szybko wskoczyłam pod prysznic, opłukałam się,
wytarłam i mając na biodrach ręcznik pobiegłam do kuchni,
gdzie była moja torba z "cywilnymi ciuchami".
Okazało się, że Tamara i Wala też są już "po zajęciach",
więc ja ubrałam się i dołączyłam do nich czekając na Agnieszkę
i Igora.
Można powiedzieć, że sytuacja się powtórzyła, ale tym razem,
kiedy Wasyl wyszedł od Agnieszki, ja poszłam ją ratować.
Leżała na łóżku skulona, a gdy ją dotknęłam, podając szklankę
z sokiem usiadła i patrząc na mnie rozanielonymi oczami
stwierdziła - było wyjątkowo mocno
i wyjątkowo dobrze. Pomogłam jej pójść do łazienki, doniosłam
jej tam torbę z ubraniem i poszłam do pokoju. Agnieszka
po chwili przyszła i już wszyscy wypiliśmy jak to się mówi
rozchodniaka, życząc sobie wszystkiego najlepszego w Nowym
Roku, a Agnieszka dodała i następnego, tak udanego spotkania.
Po tym toaście Tamara zaproponowała, aby to wszystko zostawić
tak, jak jest, ona przyjdzie w niedzielę i posprząta, a
teraz już możemy wszyscy iść do domu. Tak też się stało.
Wróciłyśmy taksówką do domu, była co prawda prawie dwunasta,
ale nam w ogóle nie chciało się spać.
Agnieszka naszykowała po małym drinku, wypiłyśmy za wspaniałe
powitanie Nowego Roku. Miała do przygotowania coś na następny
dzień, więc ja poszłam do łazienki i długo pod prysznicem
myłam się, wspominając nasze spotkanie. Wytarłam się, założyłam
szlafrok i usiadłam na fotelu. Po paru minutach przyszła
Agnieszka, też po kąpieli i zaczęłyśmy dopijać drinka. Śmiejąc
się do niej, zapytałam, dlaczego tak krzyczała podczas spotkania
z Wasylem. Spojrzała na mnie i mówiąc - co się głupio pytasz
- przecież się ledwo we mnie zmieścił, wziął mnie od tyłu
i myślałam, ze wybije mi dziurę w kręgosłupie. Ale było
wspaniale. Stwierdziłam, że wiem coś na ten temat, bo przecież
spotkałam się z nim dwa razy.
I na tym się nasza dyskusja skończyła, poszłyśmy spać,
rano wstałyśmy i widząc ją zapytałam, jak czuje. Przyłożyła
rękę do podbrzusza mówiąc, dobrze, ale boli. Stwierdziłam,
że też mnie podbrzusze boli, ale za jakiś czas przestanie,
a wspomnienia zostaną na zawsze.
Uśmiechając się do siebie stwierdziłyśmy - warto było.
Rzeczywiście, warto było coś tak wspaniałego przeżyć, bo
różne dobra materialne przeminą, a to co zostanie w nas
będzie wieczne.
No i oczywiście standardowe już stwierdzenie. Opowiadanie
moje jest prawdziwą relacją moich osobistych doznań i przeżyć.
Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie
przypadkowa i niezamierzona.
08.stycznia 2005 rok -
baska45@poczta.onet.pl - Baśka