Kilka dni temu uświadomiłam sobie, że minęło już 14 lat,
kiedy zafundowałam sobie "Lekcję seksu". Od tamtego
czasu, można powiedzieć, z pierwszoklasistki stałam się
wykształconą osobą posiadającą nie małe kwalifikacje. Uprawiam
seks i bawię się w seks, a co najważniejsze, sprawia mi
to przyjemność.
Ale jak to się mówi - apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tak
też jest dosłownie ze mną. Zawsze byłam kobieta pobudzoną
emocjonalnie w zakresie seksu, natomiast teraz mam już określone
potrzeby. Inaczej mówiąc, co jakiś czas "swędzi mnie
Cipka" i trzeba ją podrapać.
Mamy swoje przedstawicielstwo w Hamburgu. Ustaliłam, że
w dniach 18 - 20 maja muszę tam być, aby poustalać wszystkie
szczegóły na dużą wystawę, która będzie w dniach 06 - 11.06
w Hanowerze. Więc swoim zwyczajem chciałam pozostać na piątek,
sobotę i coś w tym czasie zrobić. Dałam znać swojemu znajomemu,
Manfredowi, kiedy przyjeżdżam. Trochę ostrzyłam sobie zęby,
bo nie byłam u nich od jesieni zeszłego roku i byłam, można
powiedzieć mocno "zgłodniała", więc będę chciała
się mocno "najeść".
Napisałam mu, że w sobotę do południu jestem jego, ale w
piątkowy i sobotni wieczór chcę się spotkać z odpowiednimi
partnerami, którzy mają mnie dobrze "zerżnąć",
a ja mam jęczeć
"z bólu i namiętności". Kiedyś, siedząc w hotelowym
pokoju przejrzałam kilka Hamburskich stron internetowych
i na jednej, w tym dziale, który mnie interesował, znalazłam
- "Zapraszamy do naszego Piekiełka, poznasz smak diabelskich
ogonków i ogonów. Jest również szereg innych atrakcji".
Zapytałam o ofertę. Bardzo szybko ją otrzymałam, a z przedstawionych
atrakcji najbardziej interesował mnie "uścisk diabelskich
szczęk", aczkolwiek do końca nie wiedziałam, co to
jest. Jednocześnie zaznaczyłam, że jestem "nowicjuszkom'
i tylko od nich zależy, czy ten nowicjat przebrnę pomyślnie.
Podałam mu tę informację, prosząc, o rozpoznanie szczegółów.
Po takim "dictum" wymieniliśmy jeszcze kilka listów,
ustalając kilka innych szczegółów, a jakich, to wyjdzie
w dalszej części opowiadania.
Tutaj kilka słów wstępu wyjaśniających, dlaczego wybrałam
takie "pieszczoty". Raz na jakiś czas, można powiedzieć
"swędzi mnie Cipka", ale na coś mocniejszego,
na coś innego. Nie wiem, skąd się to wzięło, nie umiem tego
w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć, ale co jakiś czas
przychodzi taka chęć na pieszczoty z bólem, przychodzi chęć
na elementy masochizm.
Kiedyś, jest to opisane w opowiadaniu "Moje pijaństwo",
spiłam się i będąc złą sama na siebie poprosiłam Andrzeja,
aby mnie zbił. Dostałam klasyczne lanie na Pupę, ale bardziej
zapamiętałam późniejsze pieszczoty bolącej Pupy niż samo
lanie. Być może to wówczas zaskoczyło. Minęło trochę czasu,
aż naraziłam się moim masażystom i też dostałam od nich
lanie,
a po nich pieszczoty. Na kolegów Masażystów obraziłam się,
ale wspomnienie lania i pieszczot po nim już pozostało mocniejsze.
Następny taki "wybryk" miałam miejsce, kiedy dopadli
nas "Współcześni rozbójnicy". Pomimo, że było
to w dużym stresie, ale jednak swój ślad pozostawiło. Aż
wpadłam kiedyś
w Hamburgu, bo przez swoja nieświadomość złamałam zasady
gry, więc dostałam niezłe lanie, ale po nim były wspaniałe
pieszczoty. I to chyba utkwiło na stałe, bo po pewnym czasie
odezwała się tęsknota za takimi samymi pieszczotami.
I teraz chyba przyszedł ten moment, który spowodował, że
znowu bardzo mocno zatęskniłam za pieszczotami z bólem.
Manfred umówił moje spotkanie w "Piekiełku".
O oznaczonej godzinie przyjechał po mnie samochód i zawiózł
mnie na miejsce spotkania, ale w taki sposób, abym za bardzo
nie wiedziała, gdzie jestem. Kierowca wskazał mi drzwi,
informując, że dalej idę sama. Weszłam do pomieszczenia
mającego klubowy charakter, gdzie przywitała mnie bardzo
sympatyczna dziewczyna azjatyckiego pochodzenia. Zaprowadziła
mnie poprzez jakiś korytarz do przytulnego pomieszczenia,
pokazując, że tutaj mam się rozebrać, tam jest toaleta,
jeżeli potrzebuję skorzystać, a tam są drzwi do "Piekiełka".
Zgodnie z dyspozycjami rozebrałam się, poprawiłam włosy,
wzięłam głęboki oddech i dałam znać, że chcę wejść.
Wówczas dziewczyna zgasiła światło w pomieszczeniu, w którym
byłyśmy, otworzyła drzwi, popchnęła mnie i szybko zamknęłam.
Stanęłam, a wokół mnie pełna ciemność. Dopiero po dłuższej
chwili, kiedy wzrok się przyzwyczaił gdzieś w oddali zobaczyłam
jaśniejszy punkt, ale za nim zdążyłam zrobić krok ktoś chwycił
mnie za rękę i poprowadził do przodu. Nie byłam w stanie
ocenić wielkości pomieszczenia, nie widziałam, co w tym
pomieszczeniu jest, natomiast po przejściu kilku kroków
ujrzałam w narożniku palący się niewielki ogień w kominku.
W świetle tego ognia ujrzałam wokół siebie kilka osób całkowicie
ubranych na czarno, przyglądając się najbliższej osobie
zobaczyłam, że jest ona ubrana w całkowity czarny strój,
łącznie z kominiarką, w której były tylko niewielkie otwory
na oczy, nos i usta oraz jasne dłonie. Jedyna jasna plama
to ja.
Prowadząca mnie osoba poinformowała, że znalazłam się wśród
wyjątkowo napalonych diabłów i jak będę niegrzeczna, to
usmażą mnie w tym ogniu piekielnym, wskazując kominek,
a jeśli będę grzeczna, to spotka mnie wiele diabelskich
przyjemności.
W tym momencie mój przewodnik poinformował mnie, że powinnam
przywitać się i złożyć stosowny hołd przewodzącemu im Lucyferowi,
wskazując na siedzącą na dużym fotelu postać. Podchodząc,
zobaczyłam, że na fotelu, lekko wysunięty do przodu, siedzi
mężczyzna, bo widać było jego jasne przyrodzenie, ja natomiast
miałam uklęknąć i wziąć je w usta.
Nie był to większy problem do momentu, kiedy nie objęłam
jego pałki rękoma. Okazało się, że jest ona słusznych rozmiarów.
Ale zaczęłam systematycznie to ja oblizywać, to ja wsuwać
w usta. Gdy już byłam dobrze w trakcie tych pieszczot, poczułam,
jak jakieś ręce rozciągają mi pośladki na boki a inna ręka
zaczyna zwiedzać moją Szparkę. Aż przyszedł pewien moment
synchronizacji, co ja pałkę w usta, to czyjś palec w Cipkę.
Cipka natychmiast zrobiła się wilgotna,
a ja zaczęłam pojękiwać z narastającego podniecenia. Ale
ten błogi stan nie trwał zbyt długo, mężczyzna, którego
pieściłam dał znać, abym przestała, dwaj inni pomogli mi
wstać.
Kilka par rąk przesunęła się po moim ciele, jakby chcąc
poznać je bliżej, po czym zobaczyłam przed sobą coś w rodzaju
taboretu. Pokazano mi, że mam na nim oprzeć rękoma, wypinając
Pupę do tyłu, prosto w kierunku kominka. Jednocześnie pod
brzuch został wsunięty dosyć szeroki pas zakończony kółkami.
Dwóch partnerów chwyciła mnie za ręce, przytrzymując
je do powierzchni stołka, wówczas ktoś inny spiął te kółka
karabińczykiem i lekko podciągnął do góry. Tym sposobem
byłam jakby przewieszona przez ten pas. Dwóch następnych
będąc za mną, mocno rozciągali mi nogi na boki, tak, abym
stanęła w maksymalnym rozkroku. Gdy mnie już tak ustawili
poczułam, że ktoś gładzi Cipkę, przesuwając rękę od dołu
do góry. Cipka była na tyle wrażliwa, że natychmiast zrobiłam
"koci grzbiet", ale trzymający moje ręce partnerzy
szybko nagięli mnie z powrotem tak, aby była maksymalnie
wygięta. A ręka znowu zaczęła się przesuwać. Pochyliłam
głowę, aby zobaczyć, jak ta ręka się przesuwa.
I w tym momencie sytuacja diametralnie zmieniła się, ręka
wysunęła się z Cipki, poczułam, jak inni partnerzy maksymalnie
rozciągają mi pośladki a w powstały rowek wpadł bacik typu
"pręcik". Rzeczywiście, jest to wyjątkowo sprężysty
i elastyczny "pręcik', który idealnie wkleił się w
mój rowek począwszy od kości ogonowej, a skończywszy na
nasadzie dużych warg. Zawyłam
z bólu, znowu chciałam zrobić koci grzbiet, ale natychmiast
zostałam dociśnięta, a bacik spadł ponownie jeszcze kilka
razy.
Nie miałam żadnych wątpliwości, Cipka razem z Pupą były
nieźle sklepane. Partnerzy, trzymający ręce popuścili je,
mogłam się prawie wyprostować, ale tylko po to, aby wypić
drinka. Wzięli ode mnie pusta szklankę, pokazali mi, że
ręce mam ponownie oprzeć o stołek, a ja ponownie poczułam
czyjś dłoń, przesuwającą się po Cipce. Pomimo tego, że została
tak sklepana, na skutek przesuwającej się delikatnie dłoni
puściła swoje soki namiętności.
I bardzo dobrze, bo za chwilę, zamiast ręki do Cipki dostawiła
się jakąś pałka. Pochyliłam głowę i jęknęłam. Jak na moje
możliwości była ona wcale niezłych rozmiarów, o czym się
przekonałam za chwilę. Pałka przesunęła się kilka razy w
górę i w dół, aż będąc przy gniazdku, mocno pchnęła, wsuwając
się w nią do końca.
Ja zaczęłam jęczeć i z bólu i z namiętności, bo co on naparł
do góry, to swoim spojeniem łonowym dotykał obolałych warg,
ale za razem czułam, jak mocno napiera na Szyjkę. Doszło
do pewnej synchronizacji ruchów, co on we mnie, to partnerzy
trzymający moje ręce, drugimi swoimi rękoma pieścili Piersi,
systematycznie je podszczypując. Aż przyszedł moment maksymalnego
podniecenia i pouczyłam, jak sztywnieje, ja już krzyczałam
w nadchodzącym orgaźmie, on strzelił tym swoim sokiem namiętności,
ja odjechałam.
Tkwił we mnie jeszcze chwilę, po czym wysunął się, partnerzy
trzymający ręce puścili je, mogłam się prawie wyprostować
i dostałam następnego drinka. Ale okazało się, że kiedy
odstawiłam opróżniona szklankę mam się ponownie oprzeć o
stołek, po czym ponownie poczułam na swoich biodrach uścisk
męskich dłoni oraz wędrującą po Cipce następną pałkę. Pochyliłam
głowę, nie było wątpliwości, jest, ale jakoś długo się w
niej pieści, przesuwając się w górę i w dół, zahaczając
o Brązowa Dziurkę. Cipka była cała mokra, bo nie dość, że
puściła swoje soki, to sączyły się z niej soki namiętności,
pozostawione przez poprzedniego partnera.
Te przedłużone pieszczoty miały właśnie zwilżyć Brązową
Dziurkę, bo w pewnym momencie pałka się na niej zatrzymała
i mocno naparła. Pupa przez chwilę się broniła, ale wobec
takiego naporu nie miała szans i poczułam jak się ta pałka
wdziera w moje wnętrze. Wszedł aż po swoje spojenie łonowe
i w pewnym sensie sytuacja powtórzyła się. Wpychając się
we mnie dotykał obolałych miejsc. Tym nie mniej znowu nastąpiła
określona synchronizacja, poczułam jak pęcznieje i zrobiło
mi się bardzo dobrze, kiedy poczułam wlewający się w moje
wnętrze jego płyn namiętności.
Jeszcze chwilę tak trwaliśmy, ale wysunął się, moi partnerzy
też mnie opuścili, informując mnie, że mogę iść się umyć
i odpocząć. Nie kryję, że te wiadomość przyjęłam z ulga.
Rzeczywiście, podprowadzili mnie do drzwi, gdzie czekała
na mnie już dziewczyna, która pomogła mi pójść do łazienki.
Stałam pod prysznicem dłuższą chwilę, myjąc bardzo delikatnie
obolałą Cipkę, wytarłam się, owinęłam w ręcznik i wyszłam
do pokoju. Będąca tam dziewczyna spytała, co chce do picia,
podając mi już przygotowanego drinka. Poprosiłam o sok,
dostałam właściwie drugiego drinka, usiadłam w głębokim
fotelu, pytając ją, jak duża mam czasu. Przerwa była niezbyt
długa i miałam ponownie wejść do pomieszczenia, z którego
wyszłam.
Weszłam, po chwili poczułam czyjeś ręce, które podprowadziły
mnie do czegoś, co w pierwszej chwili robiło wrażenie stołu.
Chyba wszyscy stanęli przy tym stole, jedni z boku, zajmując
się moimi Piersiami, inni z tyłu, unosząc mi nogi do góry
i na boki, ale w taki sposób, aby biodra moje były prawie
na krawędzi.
Ci dwaj zajmujący się Piersiami, ponieważ Brodawki stały
już na baczność, zaczęli je podszczypywać, ja zaczęłam pojękiwać.
Za chwilę zaczęłam jęczeć jeszcze mocniej, bo do Cipki przystawił
się jakiś język i zaczął w niej mocno buszować. Cipka zrobiła
się zupełnie mokra, a ja pojękiwałam coraz głośniej.
Aż tu nagle język uciekł z Cipki, poczułam, że pieszczący
Piersi oraz trzymający nogi chwycili mnie jakby mocniej,
jednocześnie rozsuwając uda, a po chwili na Cipkę spadł
bacik zwany "Krowim ogonem", wypełniając równo
przestrzeń krocza. Ponieważ są to luźne rzemyki, trafiły
zarówno w szparkę, jak i obok, po wargach sromowych, sięgając
aż do otworu Pupy.
Krzyknęłam z bólu, wzięłam głębszy oddech, a tu ogon leci
ponownie równiutko w to samo miejsce, po chwili jeszcze
raz i jeszcze dwa razy. Odruchowo wyprężyłam się, ale żelazne
ręce diabłów trzymały mnie mocno. Aż nastąpiła przerwa,
ktoś przesunął ręką po Cipce, ja ponownie naprężyłam tułów,
bo poczułam ból.
Złapałam głębszy oddech, ale poczułam też, jak w moim gniazdku
sadowi się jakaś pałka. Uniosłam lekko głowę i obawiam się,
że źrenice zrobiły mi się, jak talerze. Wejście do Cipki
pieściła niezła pałka, wolniutko przesuwająca się to do
góry to do gniazdka, pod Łechtaczkę
i ponownie. w dół. Tak kilka razy, a ja już pojękuję, bo
nie dość, że dotykała obolałych miejsc,
to jeszcze nieźle podniecała.
Jeszcze jeden ruch w dół i pałka wjeżdża do środka. Cipka
była mocno obkurczona, więc to wejście było wejściem smoka,
bardzo mocno pchnął, osiągając natychmiast pełne jej wypełnienie.
No i zaczęła się jazda, trwająca zdecydowanie długo. Jego
pałka równiutko, jak tłok w maszynie parowej, wchodził i
wychodził, dobijając za każdym razem mocno do Szyjki. Można
powiedzieć,
że asystenci dostosowali się i w rytm jego pchnięć podszczypywali
mi Brodawki. Ja leżałam mając ręce wyrzucone za głowę, a
moje pojękiwanie przechodziło na coraz to wyższe tony, aż
czując zbliżający się finał, przeszedł w stan ciągły, gdy
ja odpadałam w pełnym orgaźmie. Miałam wrażenie, że strzelił
we mnie niesamowita ilością tego płynu rozkoszy. Chwilę
stał, czując, jak wibruje Cipka, ale za moment wysunął się.
Podtrzymujący moje nogi partnerzy puścili je, mówiąc, abym
ścisnęła uda. Nie było to takie łatwe, ale zrobiłam to,
bo opuszczali nogi na dół, drudzy puścili Piersi, pozwalając
mi usiąść. Siedząc, patrzyłam na nich, ale poza iskrzącymi
się źrenicami oczu nic nie było widać. Jeden z nich podszedł
do mnie, podając mi szklankę z drinkiem. Było mi to potrzebne,
wypiłam zachłannie praktycznie całą szklankę. Wyglądało,
że na to czekali, bo zaczęli układać mnie z powrotem tak
samo. Kiedy już nogi podciągnęli mocno do góry pojawiła
się następna pałka, równie dla mnie groźna, jak nie bardziej.
Ale zaczęło się dobrze, pałka przesuwała się po całej Cipce,
a ponieważ puściła ona swoje soki namiętności, sączyły się
z niej krople rozkoszy wymieszane z kroplami rozkoszy poprzedniego
partnera. Przesuwając się tak po Cipce, co czułam bardzo
mocno
z wiadomych powodów, kilka razy przesunął się aż do otworu
Pupy, z mając ją mocno zwilżoną, zwilżał również to miejsce.
I nie robił tego bezinteresownie, bo przyszedł moment, kiedy,
niby pieszcząc ją, naparł na
z całej siły. Wobec takiego ataku Pupa nie miała siły się
bronić i wpuściła go do środka. Krzyczałam, kiedy przepychał
się do wnętrza, jęczałam, kiedy w nim już był. Podobnie,
jak wcześniej, również teraz wsuwał się i wysuwał, osiągając
coraz większy stopień podniecenia robił się coraz większy,
aż poczułam, jak wypluwa z siebie te soki, mocno wypełniając
nimi przestrzeń Pupy. Jeszcze chwilę trwał, jakby chciał
nawet najmniejszą krople we mnie zostawić, ale po chwili
wysunął się, a ja zamknęłam za nim Pupę mocno się napinając.
Poczułam przy tym ból, bo wcześniej to miejsce też było
uderzone, ale nie miałam czasu nad tym się zastanawiać,
bo partnerzy puścili nogi, dając mi znać, że mam na nich
stanąć. Nie było to takie łatwe, ale po chwili opanowałam
ich drżenie, tym bardziej, że usłyszałam, że idę się umyć
i odpocząć.
Powtórzyła się sytuacja z poprzedniego razu. Odprowadzili
mnie do drzwi, przejęła mnie dziewczyna, długo stałam pod
natryskiem, gładząc mocno już obolałą Cipkę. Wytarłam się,
usiadłam w fotelu i zachłannie piłam sok. Jednocześnie zorientowałam
się, że wcześniej wypite drinki i emocje, które przeżyłam,
spowodowały, że lekko szumiało mi w głowie. Tym razem jakby
ta przerwa była dłuższa, ale okazało się po chwili, że to
było celowe. Przyszedł sygnał i podeszłam do drzwi. I sytuacja
się ponownie powtórzyła, ponownie zostałam podprowadzona
pod ten niby stół oraz tak samo ułożona.
Nie bardzo wiedziałam o co chodzi, kiedy jeden z moich partnerów
bardzo dokładnie zaczął gładzić Cipkę, szczególnie delikatnie
przesuwając palce pomiędzy pachwinami a dużymi wargami,
jakby je do siebie dociskając. Zrobił to raz, po chwili
ponownie, tak kilka razy.
Kiedy już prawie te pieszczoty zaczynałam czuć przyjemnie,
nagle przesunęły się palce, mocno dociskając do siebie wargi,
a tuż za nimi na wargach poczułam mocny ból. Poderwałam
głowę i widzę, że obie wargi są spięte jakąś klamrą, mocno
je do siebie dociskające.
Zrozumiałam, to są te "diabelskie szczęki". Spojrzałam
przed siebie i widzę jakby śmiejące się do mnie oczy, ale
jednocześnie czuję, że na samym dole Cipki, na Brązowej
Dziurce, oparła się pałka tego śmiejącego się Diabełka.
Nie miałam już żadnych wątpliwości, za chwilę będzie ją
wciskał w gniazdko Cipki, rozpychając wargi na boki. Można
powiedzieć, poczułam "Piekielny ból" w momencie,
kiedy się wciskał do środka, mało tego, kiedy już wszedł,
swoim spojeniem łonowym jeszcze te klamrę dociskał. Oczy
chyba wyszły mi na wierzch, w gardle zaschło, bo jęczałam
i krzyczałam z bólu, ale to nic nie dawało. Diabełek jak
się do mnie dorwał, tak robił swoje, ładował swoją pałkę
we mnie
z całej siły.
Po kilku takich pchnięciach Cipka jakby naddała się i nawet
puściła swoje soki, tak, że kiedy Diabełek już pęczniał
w swoim szczycie, ja też osiągnęłam odpowiedni poziom podniecenia,
potwierdzony mocnym jęknięciem. Jakby na chwilę zastygł,
wysunął się, ale w jego miejsce natychmiast wchodzi następny.
Po mimo, że Cipka była już trochę rozluźniona, to jednak
to wejście poczułam mocno. Chwycił mnie za biodra i zaczął
jazdę. Za każdym razem, kiedy dotykał wejścia do Cipki,
opierał się na mnie, tak, że urażał pozostała część. Dawało
to niesamowite wrażenie, ból dotyku i podniecenie pełnego
wypełnienia. Tych pchnięć było wcale nie mało, zanim poczułam,
że tężeje, ja już odjeżdżałam w pełnej ekstazie, aż przyszedł
moment spełnienia, potwierdzony przeze mnie głośnym, długim
krzykiem.
Okazało się, że to nie koniec, że w kolejce jest jeszcze
jeden. No i teraz dopiero przekonałam się, jakie to są te
Diabły, bo ten, co przystawił się do Cipki, można powiedzieć,
w ogóle do niej nie pasował. Pomagając sobie ręką przyłożył
ja do wejścia i leciutko naparł, a ja
w tym momencie czuję, że on opiera się na zewnętrznym fałdzie.
Podnoszę głowę i patrzę, a ta pałka zaczyna robić bardzo
delikatne ruchy do przodu, ale to nic nie daje. Ona się
nie mieści. Ale to nie problem Diabła, tylko mój. On, po
kilku delikatnych ruchach naparł tak mocno, że się w tę
Cipkę wdarł. I to nie od razu, ale na kilka pchnięć, a przy
każdym miałam wrażenie, jakby mnie rozdzierał. Ale w końcu
doszedł do granicy swoich możliwości, wypełniając mnie bardzo
mocno. Ponieważ siedział we mnie wyjątkowo ciasno, każde
próba wysunięcia się i wsunięcia powodowała, jakby od nowa
mnie rozdzierał. Już nie jęczałam, już krzyczałam, kręcąc
się na tym stole na wszystkie strony. Przyszedł moment jego
szczytowania, ja już wcześniej dostałam takich skurczów,
że odjechałam zupełnie.
On napęczniał i strzelił w samą, rozciągnięta do granic
możliwości szyjkę. Mnie w tym momencie dopadły takie drgawki
podniecenia, że ledwo mnie utrzymali, a to, co wychodziło
z mojego gardła nie da się opisać. On się wysunął, drugi
wprawnym ruchem zdjął założoną mi klamrę, puścili moje nogi,
ale gdzie tam, w żaden sposób nie mogłam na nich ustać.
Wzięli mnie pod pachy i doprowadzili do drzwi.
Przy drzwiach usłyszałam, że dobrze ten "nowicjat"
zaczęłam, ale aby być przyjętą do Piekiełka, muszę jeszcze
długo praktykować. Odzyskując już mowę, stwierdziłam, że
chyba na tę praktykę mam chęć. Otworzyły się drzwi, dziewczyna
pomogła mi przejść do łazienki, tam nawet niezbyt długo
się myłam, owinęłam się w ręcznik, usiadłam na fotelu i
dopiero wtedy poczułam zmęczenie. Dobrą chwilę to trwało,
za nim się ubrałam, dziewczyna odprowadziła mnie do taksówki
i wróciłam do domu. Położyłam się na łóżku, ale nie da się
ukryć, nóg ściągnąć to nie mogłam, wszystko mnie bolało.
Pomimo to psychicznie czułam się doskonale.
Nie bardzo wiem, kiedy usnęłam. Obudziłam się rano, była
już sobota i jak to było do przewidzenia, to, co "sklepane"
mocno bolało. Ale nie było wyjścia, wolniutko zrobiłam toaletę,
śniadanko i ponownie położyłam się odpoczywając.
Odpoczywając, zastanawiałam się, jak będzie wyglądał mój
wieczór, na który się przecież umówiłam. Ale to już zawarte
jest w drugiej części tego opowiadania.
A teraz sakramentalne już stwierdzenie. Opowiadanie moje
jest prawdziwą relacją moich osobistych doznań i przeżyć.
Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie
przypadkowa i niezamierzona.
23 maj 2005 rok -
baska@poczta.onet.pl Baśka